W środę 28 lipca 1982 roku młody mężczyzna szedł na kolanach od placu przed szczytem do Kaplicy Cudownego Obrazu . Szedł z żarliwą modlitwą różańcową. Gdy dotarł do Kaplicy , wpatrzony w Cudowny Obraz powtarzał bez końca : „Matko, ratuj ją”.
   Kazimierz S. podjął tę wzruszającą  pielgrzymkę , gdy zorientował się,że jego małżonka umiera w szpitalu w Tarnobrzegu ( zatrucie ciążowe, potem zapalenie otrzewnej  i skręt jelit). Lekarze nie dawali żadnej gwarancji uratowania życia młodej kobiecie.
   Wiedział, że prosi o bardzo wiele , bo o cud , dlatego szedł na kolanach . Poprosił też o odprawienie Mszy św. przed Cudownym Obrazem , w której wziął udział . Ojciec Paulin odprawiający tę Mszę św. poinformował pielgrzymów o nadzwyczajnej  intencji i wezwał wszystkich do gorącej modlitwy o łaskę uzdrowienia.
    I stał się cud! Zofia S. została uratowana.Żyje, chociaż  -  jak sama stwierdziła – ” było ze mną tragicznie i wiedziałam ,że moje godziny były policzone , właściwie to byłam już jedną nogą na tamtym świecie!”
    W dniu 5 października 1982 roku przyjechała wraz z mężem na Jasną Górę dziękować Matce Bożej. Mąż , tak jak uprzednio prosił, tak teraz dziękował na kolanach od placu , a uzdrowiona małżonka szła obok niego, odmawiając wspólnie dziękczynnie różaniec.
    Codziennie też wspólnie dziękują Matce Bożej Jasnogórskiej przed Jej obrazkiem, zawieszonym w jednym i drugim pokoju.