Jest droga , którą Bóg próbuje nas prowadzić . Może jesteśmy jeszcze na takim etapie pielgrzymowania  ku zapowiedziom , że choć pogubieni  zatraciliśmy instynkt samoopatrzności, nie musimy wejść na drogę mroku. Może Bóg  wprowadza nas  na drogę  pierwszej korekty, która w prawdzie nie jest już drogą pokoju i światła, która może potrzebuje ofiary i krwi , ale na niej Niebu wystarczy jeszcze ofiara, która jest zastępcza . To droga bolesna , ale nie jest wejściem  narodu  w czas oczyszczania. Siostra Łucja pisała ,że ta  droga potrzebuje krwi męczenników na tyle obfitej , by przebłagać Boską sprawiedliwość i uchylić , odsunąć lub pomniejszyć karę, która ma na nas spaść.
   Niektórzy pytają : Czy pierwszy krok na drodze pierwszej korekty  niewinnego cierpienia postawiony został 10 kwietnia  2010 ? Czy Bóg postawił nas  dziś na drodze alternatywnej? Stoimy dopiero przed drogowskazem , uczyniliśmy  jako naród zaledwie pierwszy krok. Możemy jeszcze podjąć zaproszenie do współpracy  i poświęcenia.
  Czy rzeczywiście stanęliśmy na rozdrożu? Wiele na to wskazuje , przecież  na początku drogi stoją zawsze drogowskazy . Tych zaś  nie zabrakło  tamtego sobotniego dnia.
   Pierwszy znak . Ta tragiczna śmierć przyszła do tych  ludzi w dziwnym  miejscu i czasie. Pojawiła się w kręgu innej śmierci  elity Polski  międzywojnia. Najpierw ból roztrzelanych ponad dwudzietu tysięcy  Polaków , oficerów zabitych w Katyniu. Teraz  bliskostu przedstawicieli polskiej elity epoki przełomu ginie  w drodze do tego Katynia , na rocznicowe  obchody tamtej śmierci . Tragedia nakłada się świeżą krwią na tamtą ponurą tragedię . To z pewnością jakiś  znak .Znak , który  nie tylko  wskazuje przyszłość , ale chce nam powiedzieć  coś nieznanego  o przeszłości. Bo jeśli tamte śmierci z 1940 r. nie miały sensu , to pewnie  i te nie mają . Ale jeśli ta nowa ponura śmierć ma jakiś sens, to śmierć sprzed siedemdziesieciu laty też była nam jakoś potrzebna.
   Drugi znak . To jest śmierć  w dniu obchodów  piątej  rocznicy  innej niepokojącej nas, Polaków ,śmierci , w dniu, który  nieoczekiwanie  został w tym roku przesunięty  o kilka dni , bo nie mogło  być inaczej , skoro śmierć Jana Pawła II spotkała  się w Wielki Piątek  ze śmiercią Odkupiciela.Wtedy umarł  Papież Polak , teraz znowu ludzie najważniejsi  dla Ojczyzny .Śmierć Jana Pawła II  sprawiła rzeczy , których  nie był on w stanie dokonać za życia. Może i te umierania przyczynią się do tego, że zmieni się coś , czego ci ludzie  nie potrafili dokonać wysiłkiem  swego życia ?Może ta krew przemówi  mocniej niż wszystko inne.
  Trzeci znak .Ta śmierć nadeszła  w przeddzień  Niedzieli Bożego Miłosierdzia . Jak  tamta, Ojca Świętego . Czy mamy więc pytać  o zamiary  Bożego Miłosierdzia  wobec Ojczyzny ? To znak , że Bóg nas nie zostawił , że nadal się o nas   troszczy  i chce , by mimo wszystko wielkie obietnice  stały się faktem.
  Tylko na innej już drodze.
   Może pora postawić  na koniec  trudne pytania.
    Czy profetyczne zapowiedzi wieszczące wspaniałą przyszłość Polski – a jest ich  tak wiele , że mamy prawo wierzyć , iż jest nam  w nich dane  jakieś ziarno  prawdy – aby stały się rzeczywistością , potrzebują dziś  aż takiej  ofiary?  Czy wbrew zapowiedziom  niektórych  w Polsce  jest jednak aż tak źle , że nie da się  iść ku jasnej  przyszłości zwyczajną drogą? Tak źle ,że aby spełniły  się  wielkie,  nieodwoalne  proroctwa, potrzebna jest już krew, potrzebna ofiara?  Czy rzeczywiście  do naszych losów  odnoszą się  już słowa , w których Siostra Łucja  cytuje ostrzeżenie Nieba: że zło  ustąpi  dopiero  wtedy , gdy ” krew męczenników będzie na tyle obfita , że zdoła przebłagać sprawiedliwość Bożą „? I czy także  u nas wypełnią się  ostatnie zdania tajemnicy  fatimskiej , w której mowa o krwi  zabitych zbieranej przez anioły , by zanieść ją do tronu Bożego, a ta krew to nasze ocalenie , ta krew to przyjęta przez Boga ofiara ,ofiara potrzebna , ofiara, która otwiera  przed Ojczyzną przyszłość, która zbawia?
  Są jeszcze trzy kolejne znaki.
   Pierwszy  wiąże się z Całunem Turyńskim . Tragedia  w Smoleńsku wydarzyła się w dniu , w którym po raz pierwszy  w tym stuleciu  wystawiono na widok publiczny  Całun Turyński. Znamienny jest tytuł ekspozycji ( Męka Chrystusa, męka człowieka – ma jak tłumaczą organizatorzy – podkreślić  związek  wizerunku  na całunie , będącego śiadectwem Męki        Zbawiciela , z cierpieniami  współczesnych ludzi . Mają wskazać  na  ich  zbawczy sens.
   Drugi znak nawiązuje do tego , co działo się  na niebie w nocy z 25 na 26 stycznia  1938 roku. Wówczas nad Europą pojawiło się  dziwne krwawe światło . Domniemana ” zorza polarna” była znakiem zniszczenia  świata przez wojnęę i ogień.
    Po katastrofie smoleńskiej  na europejskim niebie  pojawiła się chmura  wulkanicznego pyłu….Lotniska zostały sparaliżowane ….Pogrzebu  pary prezydenckiej  nie przyćmiła  obecność największych  osobistości tego świata. Pochówek  na Wawelu  pozostał świętem narodu polskiego …Ale niektórzy pytają , czy wybuch wulkanu , którego skutki sparaliżowały świat , nie  jest znakiem  z Nieba . Czy  nie przemawia  on  podobnie jak znak z 1938 roku? Czy tym razem nie ostrzega  przed potęgą natury , która  przyniesie nam śmierć?
    I ostatni znak , a może bardziej pytanie . Czy ta złożona w Rosji ofiara łączy  się z głównym  fatimskim proroctwem, które mówi o nawróceniu Rosji?
     Jeżeli zrobi się to, co powiem, wielu zostanie przed piekłem uratowanych i nastanie pokój na świecie. Wojna zbliża się  ku końcowi , a jeżeli ludzie  nie przestaną obrażać Boga , to w czasie pontyfikatu  Piusa XI rozpocznie się druga wojna światowa , gorsza. Kiedy  pewnej nocy  ujrzycie  nieznane światło, wiedzcie , że jest to wielki znak  od Boga, iż zbliża się  kara  na świat  za liczne jego zbrodnie . Będzie wojna, głód, prześladowanie  Kościoła i Ojca Świętego. Aby temu zapobiec, przybędę , aby prosić  o poświęcenie Rosji  memu Niepokalanemu Sercu  i o Komunię Świętą  wynagradzającą  w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia  zostaną spełnione , Rosja nawróci się  i nastanie pokój . Jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy  swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowanie.
   Jeśli tak , to stawka  jest wysoka . Jeśli tak , toprzyszłość naszego narodu nie ogranicza się do troski  o własne losy i wewnętrzne sprawy. To znak,że otrzymaliśmy  zadanie – misję  dla całej ludzkości. Wpisana jest w nią Rosja, a przez jej losy przyszłość całego świata.
   Otaczają nas znaki i ich nie dokońca zrozumiały  sens. Jeśli jest on obecny  w smoleńskiej tragedi , to pierwszy i drugi Katyń  jest najtrudniejszą inajbardziej niezrozumiałą  łaską – i to nie tylko dla nas., Polaków.. Jest łaską , za którą  jeszcze nie potrafimy  dziękować, bo czas nie  zakreślił jeszcze pełnego kręgu i natę krew patrzymy tylko ze smutkiem, bólem i łzą.
  A może ta śmierć była konieczna?