blue-angel blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2008

Przeżycie senne

Brak komentarzy

    Pewnego wieczoru poczułam się bardzo źle.Nie byłam w stanie niczego robić. Uznałam,że najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie sen…Usnęłam dość szybko.
    We śnie poczułam, że coś dziwnego dzieje się z moim ciałem…
    Zobaczyłam siebie co najmiej dwa metry nad łóżkiem. Zastanawiałam się jak to jest możliwe,że widzę siebie leżącą a jednocześnie jestem wysoko…Nie rozumiałam tego…To tak , jakby moja dusza na chwilę opuściła ciało….
    Delikatnie kołysałam się w stanie poziomym…Odzczuwałam swoje ręce i nogi, choć nie byłam we własnym ciele….
    Wokoło słyszałam różne głosy i czułam obecność innych „osób”, które coś chciały ode mnie.Nie czułam strachu ale wydawało mi się, że to trwa całą wieczność…Bardzo chciałam powrócić do swojego ciała, dlatego zaczęłam modlić się do Pana Boga…
    Modlitwa bardzo mi pomogła…Poczułam, jakbym przechodziła przez trzy wymiary…W czwartym poczułam,że jestem już we własnym ciele i normalnie śnię…Jednak bardzo chciałam się obudzić …To pomogło …obudziłam się.    Byłam pod wielkim wrażeniem tego snu.
  blue-angel
   

 Niektóre ostrzeżenia dlatego przyjmują tak zdecydowaną postać, bo ich adresaci znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Stąd też często słyszymy jedynie imię lub wezwanie do działania sformułowanego krótko i zwięźle.
  ” Około pół do trzeciej w nocy usłyszałam jak ktoś woła mnie po imieniu:” Catherine!”.Obudziłam się i poczułam lekki swąd spalenizny. Nałożyłam okulary i spojrzałam w stronę okna. Zasłony wydawały mi się zabarwione na pomarańczowo. Pomyślałam, że jeszcze za wcześnie na wschód słońca. Wstałam i odsłoniłam okno. Paliła się stodoła! Ogień zaczął trawić również drugi koniec domu. Spjrzałam na morze ognia. Krzyknęłam do synów:” Dom się pali! Wstawać! Szybko! Musimy uciekać!” Mój starszy syn złapał gaśnicę i w bieliżnie wybiegł gasić pożąr. Ale to już nie miało sensu. Zostały nam tylko ubrania, które mieliśmy na sobie. Niczego nie dało się uratować. W kilka dni później przyszło mi do głowy, kto owej nocy wykrzyknął moje imię. Był to głos mojej prababci , która nie żyła już od dwudziestu lat!
   Zmarli jedynie wtedy wkraczają w nasze życie w sposób dramatyczny, gdy nie nadszedł jeszcze czas naszego odejścia. Nie mogą oni nigdy manipulować losem. Jeżeli jednak ktoś na swej drodze dojrzał do śmierci , jeśli jego czas nadszedł – wówczas niemożliwe jest, by świat duchowy w to ingerował.
   Zmarli dysponują rozległą wiedzą , o wiele większą niż za swego ziemskiego życia, gdyż  czas i przestrzeń nie stanowią dla nich przeszkody. Dlatego też mogą przekazywać swym bliskim informacje, których nie mieli wcześniej. Pozbawiają przy tym  mocy ludzką względnie racjonalną logikę. I tak: zostaje schwytany morderca; dzięki zjawie inni natrafiją na niemożliwy do odnalezienia testament; przedmioty, o których sądzono,że uległy zagubieniu bezpowrotnie, zostają odnalezione przy pomocy zmarłego.W związku z tym odwołujemy się do niezmiernie charakterystycznego przykładu zaczerpniętego z pracy słynnego amerykańskiego parapsychologa D. Scott Rogo:
  ” Działo się to w 1970 roku, a była to smutna historia dla Romera Troxella, który jechał swoim samochodem z domu w Pensylwanii do Portage w stanie Indiana . Tam czekało go tragiczne zadanie zindetyfikowania zwłok własnego syna, które znaleziono na jednej z opustoszałych ulic. Jednak od chwili, gdy wjechał  do miasta, czuł przy sobie silną obecność syna,która ” przemawiała” do niego w duchu. Głos ten udzielał mu wskazówek , gdzie może znaleźć skradzione auto syna. Postępując zgodnie z nimi Troxell zajechał do nieopodal  położonej miejscowości Gary w tym samym stanie i rozpoczął  poszukiwanie samochodu. Głos syna kierował nim podczas jazdy wieloma ulicami , aż wreszcie dostrzegł poszukiwany samochód. Pan Troxell zrobił gwałtowny nawrót i zaczął jechać śledząc przypuszczalnego mordercę syna. Z pomocą krewnego , który mu towarzyszył , zmusił auto do zatrzymania się . Troxell wciągnął kierowcę w spokojną, niewinną rozmowę, podczas gdy krewny zatelefonował na policję. W konsekwencji kierowca został aresztowany, a następnie oskarżony o morderstwo.
  Romer Troxell opowiadał potem reporterom:” Charlie opuścił mnie, gdy tylko schwytaliśmy mordercę. Odnalazł spokój ducha i ukojenie. Ale policja ma w ręku przestępcę. Dla mnie od początku było oczywiste to, co udowodniono mu w trakcie śledztwa . Kiedy usłyszałem,że prowadzi mnie mój syn, zacząłem działać . To z pewnością była wola Boża”.

   Nikogo z nas nie minie pogodzenie się ze stratą ukochanej osoby.Śmierć bliskiego nam człowieka należy do nieuchronnych egzaminów, jakie jesteśmy zmuszeni zdać w ciągu naszego życia.
    Przedstawione tu relacje świadczą o tym, że zmarli nadal mają wgląd w nasze życie i że z miłością i zainteresowaniem czuwają nad nami. Kiedy popadamy w trudne sytuacje życiowe, starają się nam pomóc i uchronić nas przed szkodą…Nie powinniśmy jednak   tych interwencji mylić z podobnymi, pochodzącymi od naszych aniołów stróżów, gdyż anioły  i zmarłych charakteryzują odmienne istotowo cechy. Aniołowie to istoty duchowe, które nie ulegają wcieleniu na ziemi.
   W niektórych sytuacjach kontakt ze zmarłym jest tak nagły i gwałtowny, że zwraca naszą natychmiastową uwagę. Zmarli dysponują znacznie szerszym widzeniem naszego życia i dlatego są w stanie rozpoznać sytuacje niebezpieczne i trudne, o których my nie mamy pojęcia.
    Oto co napisała mi Veronika:
    ”   W 1997 roku zmarł na białaczkę mój ukochany ojciec. Po śmierci towarzyszyło mi wciąż wrażenie jego ciągłej obecności  przy mnie. Blisko w rok po jego śmierci  – było to w wieczór sylwestrowy 1998  r. – dosłownie uratował  życie moich dwóch synów.. Tej nocy nigdy w życiu nie zapomnę . Mój zmarły ojciec  nagle zbudził mnie ze snu. Widziałam go jak fizycznie stoi przede mną i czułam jego dotyk. Patrzył na mnie poważnie i stanowczo, i niemal rozkazywającym tonem powiedział tylko:” Natychmiast zabierz swoje dzieci”.
   Synowie pojechali wraz ze swym przyjacielem do dyskoteki ,żeby obchodzić  tam sylwestra . Ubrałam się, pojechałam do miasta i ogromnie zaskoczonych chłopców przywiozłam do domu. Tej samej nocy młody człowiek, który zabrał samochodem moich synów na dyskotekę, uległ śmiertelnemu wypadkowi.
    Dusza ludzka w trakcie swego ziemskiego życia ma wiele możliwości opuszczania ciała,  na przykład w wypadku drogowym, w sytuacjach krytycznych  dla zdrowia, w sytuacji wszelkiego rodzaju strat i zmian. Są to procesy  nieznane, jak najgłębiej  zachodzące w człowieku. W przytoczonej historii dla obu chłopców nie nadszedł jeszcze właściwy  czas odejścia. Dlatego zmarły dziadek mógł interweniować tak zdecydowanie , aby zapobiec nieszczęściu. Do kontaktu  doszło w momencie, w którym pomoc ta była nieodzowna. . Bywają oczywiście liczne przypadki, gdy pomoc taka nie jest możliwa. Zmarli często jednak ostrzegają nas przed niebezpieczeństwem, którego w ogóle nie jesteśmy świadomi.
   W sytuacjach nagłego niebezpieczeństwa może się zdarzyć ,że interwencja ” stamtąd” wkracza bezpośrednio w tok wydarzeń: pewna kobieta jechała autostradą  do domu, samochody poruszały się w korku przeplatanym momentami szybszej jazdy. Kobieta oddała się myślą , a kierownicę przytrzymywała  tylko jednym palcem. ” Nagle usłyszałam w głowie głos mojego ojca. Powiedział surowo:” Usiądź prosto! Kierownicę weź w obie ręce ! Zapnij pasy, bo zaraz będziesz miała pęknięcie opony!”. Słyszałam go jasno i wyraźnie.
   Wyprostowałam się w fotelu, zapięłam pasy i chwyciłam kierownicę w obie dłonie. Po przejechaniu niecałego kilometra usłyszałam ” buch” i opona eksplodowała . Ale ponieważ się tego spodziewałam , mogłam wyprowadzić wóz na pobocze autostrady. Nie chcę nawet myśleć , co mogłoby się stać, gdybym nie była na to przygotowana.
  Szczególnie w ryzykownych i niebezpiecznych sytuacjach  na drodze zmarli interweniują  w sposób błyskawiczny:
   ” Moja córka straciła życie w wypadku drogowym. Przez długi czas nie byłam w stanie pogodzić się z jej śmiercią i odnaleźć wewnętrznego spokoju.
    Pewnego jesiennego i bardzo mglistego dnia jechałam w korku. Chciałam właśnie znów kawałek podjechać gdy we wnętrzu usłyszałam stanowczy głos córki: żądała ode mnie ,żebym natychmiast zjechała na boczny pas i zatrzymała się. Byłam tak zaskoczona,że podporządkowałam  się jej wskazówką. Kiedy chciałam włączyć światła awaryjne, usłyszałam z nagła głośne uderzenie tuż przede mną. Wskutek mgły uwadze kierowcy jadącemu za mną umknęło, że w poprzej jezdni stała wielka ciężarówka.
 Cóż za szczęście miałam,że córka mnie ostrzegła! Odtąd wiem, że zawsze jest blisko mnie”.

    Śniłam , że przeniosłam się do nieznanego mi miasta, w którym znajdował się Kościół…wiem też, że w tej podróży towarzyszyli mi moi najbliżsi.Po niedługim czasie oddaliłam się od swojej rodziny. Nie pamiętam czego szukałam ale długo przemieszczałam się z miejsca na miejsce…Czułam,że muszę odnaleźć właściwą drogę…co wydawało się bardzo trudne…Wtedy, poczułam jak przenoszę się w bezpieczne dla mnie miejsce. Przed sobą ujrzałam zakonnika w białej sutannie, z zawieszonym na piersiach krzyżykiem.Był dużo starszy ode mnie. Miał brodę i wąsy…Nie rozumiałam co do mnie mówi ale przy nim czułam spokój i radość. Wiedziałam,że pojawił się po to aby mi pomóc… Potem wokół niego ujrzałam wiele małych i dużych aniołków…uśmiechały się do mnie radośnie…Teraz wiedziałam,że nic złego mnie nie może spotkać.Czułam ich opiekę.
   W pewnym momecie jeden z aniołów podleciał do mnie . Powiedzial abym się nie bała…Czułam,że coś robi z moją głową, tzn czułam jakby coś do niej wkładał… i w tym momecie znalazłam się wśród moich bliskich…
  blue-angel
   

  Naturalnie i zwierzęta żyją po swojej śmierci. Podobnie jak człowieka porusza je wypełniająca wszystkie żywe istoty boska energia, która opuszcza ciało dopiero po śmierci fizycznej. Proces uwalniania się duszy podczas konania przebiega w zbliżony sposób u ludzi i zwierząt.
   Każde życie organiczne dysponuje własną, specyficzną formą świadomości, a zgodnie z tym – także świat zwierząt i roślin.Jednakże zwierzę posiada tylko świadomość kierowaną instynktownie. Dlatego nie jest  zdolne do autorefleksji.Pies czy kot nie potrafi myśleć  o sobie tak jak człowiek. Zwierzęta po śmierci  udają się wprost do właściwej sobie grupy dusz. Jeśli zachodził nader bliski, nacechowany uczuciem kontakt zwierzęcia z człowiekiem , to niekiedy dochodzi do kontaktów z ukochanym zwierzęciem po jego śmierci. W większości udokumentowanych przypadków chodzi o duch padłych zwierząt domowych, jak psy lub koty. Dzięki miłości zwierzę indywidualizuje się i dlatego pojawiać się mogą nam po śmierci również chomiki,świnki morskie i ptaki.
  ” Moją kotkę trzeba było uśpić , ponieważ strasznie cierpiała. Byłam z nią razem przez czternaście lat i bardzo to przeżyłam. Kochałam ją ponad wszystko i dlatego byłam zrozpaczona. Chyba dwie noce po jej zgonie – poszłam wtedy do łóżka i próbowałam zasnąć – ujrzałam w półmroku cień swojej kotki . Minka wskoczyła na moje łóżko i czułam to tak, jak robiła to każdego wieczoru.Kotka pokręciła się trochę i wtuliła się we mnie, jakby rzeczywiście przy mnie była . Zaczęła cicho mruczeć. Zrobiło mi się bardzo ciepło, poczułam się nieskończenie odprężona i pocieszona . Potem błogo zasnęłam. Zjawisko to powtarzało się jeszcze dość często”.
    Jedna z uczestniczek moich seminariów opisała mi niedawno taką historię:
    ” Po śmierci mojego owczarka spowodowanej nowotworem, byłam całkowicie załamana . Tyle lat spędził wiernie u mojego boku i dawał mi tyle oznak wsparcia i miłości , ile rzadko kiedy doznałam od ludzi. Latem uwielbiał kłaść się u nas w słońcu na trawie. W kilka tygodni po jego śmierci – w maju 2004 roku – było bardzo gorąco. Wyszłam na zewnątrz , gdy nagle poczułam przy sobie obecność mojego psa. Następnie zobaczyłam go dokładnie tak samo jak za życia – jak leniwie przeciąga się przede mną w słońcu na trawie. W ten sposób przekazał mi, że nadal jest przy mnie. To przeżycie , jakiego doznałam na jawie , stanowiło dla mnie nieskończoną pociechę”.
   Z doświadczeń z pogranicza życia i śmierci dowiadujemy się też, że zmarli są czasem witani i doprowadzani przez padłe wcześniej zwierzęta, które stanowiły szczególny obiekt ludzkich uczuć. W tego typu doświadczeniach  również u dzieci często notuje się przykłady ich łączności z ukochanymi zwierzętami. Wszystko to pokazuje nam, że miłość nigdy nie umiera.
   Wszyscy – tak ludzie, jak zwierzęta – jesteśmy powiązani ze sobą boskim sensem istnienia.

   Zbliża się Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny, dlatego postanowiłam napisać coś z książki Bernarda Jakoby, zatytułowanej ” Spotkania z Tamtym Światem”.
    Pojawienie się zmarłych w niektórych przypadkach łączy się z wystąpieniem wizji.Wizje są obrazami świata  wewnętrznego, za pośrednictwem których doświadczający ich zyskuje wgląd w stany świadomości po drugiej stronie życia. Przeżycie takiej wizji może  również nastąpić w wyniku intensywnej medytacji, modlitw lub stanów relaksacyjnych. Liczne wizje występują w powiązaniu ze zjawiskami świetlnymi.
    Rozróżniamy dwie postacie wizji: w pierwszej zmarli pojawiają się na zewnątrz  niczym przy wyświetlaniu przeźroczy albo w hologramie, w drugiej – pojawiają się jako obraz wewnętrzny w duchu człowieka. W jednym i drugim przypadku postrzega się świecące barwy, które rozjaśnia wewnętrzne światło.
  W poniższym przykładzie opisano taką niebiańską  wizję:
  ” Pewnej nocy około godziny 23. 30 słuchałem chrześcijańskiej radiostacji i jednocześnie czytałem książkę . Odtworzono właśnie jedną z muzycznych wersji pieśni” El Schaddai”. Spojrzałem w górę  i jakby przez okno zobaczyłem Dawn. Była bosa i do melodii  pieśni tańczyła taniec liturgiczny. Wydawało się,że unosi się. Włosy miała rozwiane i poruszała rękoma w takt muzyki. Miała na sobie długą , białą szatę sięgającą do stóp i zawiązaną przepaskę wokół talii. Wszystko było jakieś jasne, bardzo jasne. Dawn była bardzo szczęśliwa i uśmiechała się tak wesoło, jak zawsze . Zdawało się, że przez taniec wyraża duchową radość. Kiedy pieśń się skończyła – zniknęła.
   Byłem głęboko wdzięczny i zacząłem płakać. Prosiłem Pana, dał mi poznać,że z Dawn wszystko jest dobrze. Jestem przekonany, że widziałem ją w niebie i o tym, zaznała pokoju”.
    W innym przykładzie widzimy, jak pewna młoda kobieta doświadcza wewnętrznego obrazu przedstawiającego jej matkę:
    ” Za życia mama była kobietą bez zarzutu i pełną godności, czasem nawet trochę surową. W obrazie, jaki mi się ukazał, ku memu zdumieniu sprawiała wrażenie młodej dziewczyny. Była też ubrana odpowiednio do swego wyglądu. Wyglądała na młodszą  niemal o pięćdziesiąt lat. Okazywała wesołość, jakiej nigdy nie widziałam u niej za życia. Podskakiwała tu i tam, machała i śmiała się. Z pewnością czuła się bardzo dobrze, i jak się zdawało, było jej tam dobrze. Ponieważ umierając mama doznała ogromnych cierpień, ta wizja sprawiła mi ogromną ulgę”.
    Pojawienia się lub wizje zmarłych chętnie zbywane są przez psychologów jako rodzaj halucynacji , ponieważ nie pozostawiają po sobie żadnych fizycznych śladów. Jednak w przeciwieństwie do halucynacji  wizje przeżywane są w sposób bardzo uporządkowany i celowy. Mają też pozytywny wpływ na osoby pozostające w żałobie i niejednokrotnie prowadzą do pogłębionych zmian w ich osobowości.

Mój sen

Brak komentarzy

    Miewam bardzo piękne i symboliczne sny…Niegdyś przyśniło mi się wnętrze jakiegoś pałacu…
    Najpierw przede mną otworzyły się wrota do pierwszej komnaty.Ten obraz przedstawiał się jak w rzeczywistości. Był trójwymiarowy…
    W tym pierwszym pomieszczeniu, unosiły się w powietrzu trzy krzyże. Różniły się od siebie wielkością. Ten pośrodku był największy, a dwa po jego obu stronach mniejsze… Widok był zachwycający.Krzyże lśniły złotem.  Ozdobione były dotakowo  cudownymi i drogocennymi kamieniami…Żaden złotnik , nie mógłby stworzyć tak pięknego arcydzieła.
    Wszystko toczyło się bardzo szybko…Zaraz potem , przede mną otworzyły się wrota do drugiej komnaty. Tam zobaczyłam, siedem krzeseł, na których nikt nie siedział.
    I znowu sytuacja się powtórzyła… W trzeciej komnacie, ujrzałam siedmiu mężczyzn siedzących na siedmiu krzesłach. Ich twarze były zamazane . Te twarze podpierali swymi rękami…Każdy z nich miał na szyi zawieszony złoty łańcuszek z krzyżykiem….We śnie wiedziałam,że to są aniołowie.
   Nagle , potem cofnęłam się do pierwszej komnaty, w której ujrzałam trzy przepiękne , unoszące się w powietrzu krzyże. Tym razem jednak od góry płonęły żywym ogniem.
   Gdy ten obraz zniknął, czułam jak przenoszę się do innego miejsca.W ostatniej wędrówce, moim oczom ukazał się mężczyzna ( anioł). Miał dłuższe, jasne włosy i piękną twarz…coś do mnie powiedział…
      blue-angel

    13 października 1884 r. Ojciec Święty Leon XIII  doświadczył szczególnego przeżycia mistycznego. Dotyczyło o0no obecnych czasów. W czasie dziękczynienia po Mszy Świętej popadł na krótko w ekstazę , w czasie której usłyszał w pobliżu Tabernakulum następujący dialog. Gardłowym głosem, pełnym złości, szatan krzyczał : Mogę zniszczyć Twój Kościół ! Łagodnym głosem Jezus odpowiedział: Potrafisz? Więc próbuj.
 Szatan: Ale do tego potrzeba mi więcej czasu i władzy!
 Jezus: Ile czasu i władzy potrzebujesz?
 Szatan: Od 75 do 100 lat  i większą władzę nad tymi, którzy mi służą.
 Jezus: Będziesz miał ten czas i władzę. Które stulecie wybierasz?
 Szatan: To nadchodzące (XX w.).
 Jezus: Więc próbuj, jak potrafisz.
   Po tym przeżyciu Leon XIII udał się pośpiesznie do swego biura i ułożył modlitwę  do Świętego Michała Archanioła.
   Oto jej treść:
   ” Święty Michale Archaniele! Wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niech go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne złe duchy, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą , mocą Bożą strąć do Piekła.Amen.”
  Papież polecił kapłanom i wiernym odmawiać tę modlitwę po Mszy Świętej.

Cudowny Różaniec

Brak komentarzy

   Niedawno w sklepie z dewocjonaliami moją uwagę przykuł piękny różaniec. Na środku, pomiędzy koralikami umieszczona została srebrna Hostia w kielichu. Nie zastanawiałam się długo…Kupiłam go. Od tego czasu , zawsze nosiłam różaniec przy sobie. Wieczorami , gdy wszyscy kładli się spać, ja modliłam się do Matki Bożej o opiekę nad moimi bliskimi.
    W październiku, ten właśnie różaniec , podarowałam mojemu mężowi. Poprosiłam , aby miał go zawsze w samochodzie…Wiedziałam,że Matka Boża , będzie otaczać go opieką podczas podróży.
    Dzisiejszy dzień zapowiadał się bardzo pięknie. Mój mąż , przed pracą miał podwieść kolegę do sklepu…(bo kolegi auto się popsuło)…
    Ja pożegnałam się z mężem bardzo ładnie…jeszcze powiedziałam, żeby uważał na siebie.
     Po godzinie, zadzwonił telefon… Mój mąż powiedział,że miał wypadek…Kierowca Tira nie zauważył samochodu mojego męża i tym samym doprowadził do wypadku. Wszystko wyglądało bardzo poważnie. Jednak mojemu mężowi nic złego się nie stało.
     Pomyślałam od razu o różańcu, który podarowałam swojemu mężowi. Dzisiaj zdałam sobie sprawę , że ludzkie życie jest bardzo kruche i nigdy nie wiemy co tak na prawdę może nas spotkać…To,że mojemu mężowi nic się nie stało , zawdzięczam Najukochańszej Matce Bożej i modlitwie do Niej na różańcu.
     Różaniec , ochronił mojego męża.
     Doszłam jeszcze do wielu wniosków z dzisiejszego dnia…Nigdy nie wiemy , czy ten dzień będzie naszym ostatnim dniem. Trzeba przeżywać każdy dzień pięknie…mówić,że się kocha swoich bliskich. . Uśmiechać się do ludzi. Cieszyć się życiem i brać z niego to co najlepsze i najpiękniejsze…Rozstawać się w zgodzie…. i modlić się do Matki Bożej i Jezusa Chrystusa o zdrowie i opiekę nad ludźmi.
    blue-angel

   Z małej karteczki o Różańcu:
  Ja jestem Matka Boża Różańcowa

 Przyszłam by wezwać wiernych do przemiany życia, by już więcej nie zasmucali swymi grzechami Pana, który już i tak jest zbyt obrażany, by zachęcić do odmawiania Różańca Świętego i czynienia pokuty za grzechy.
    Ostatnie objawienie Matki Bożej Fatimskiej

ODMAWIAJCIE CODZIENNIE RÓŻANIEC

Ujrzałam Anioła

Brak komentarzy

     Gdy stałam na rozdrożu dróg, w moim sercu zapłonęło małe światełko… Tym światełkiem była modlitwa do Pana Jezusa.Prawdziwie i szczerze prosiłam o cud…W niedługim czasie ujrzałam światło księżyca , które wskazało mi drogę. Poszłam śladem blasku…
    Wtedy ujrzałam człowieka…Człowieka niezwykłego, których oczu niezapomnę do końca życia…były piękne, niebieskie i przeszywające moją duszę…Wtedy wiedziałam ,że jest to znak od Boga, o który prosiłam…Przy tym człowieku odczuwałam spokój i radość…Podał mi ręke…a gdy się odwróciłam jego już nie było…
     blue-angel
  


  • RSS