blue-angel blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2008

    W XVI wieku zasłynął świętością pokorny franciszkanin Piotr z Alcantara (zm.1562). Dostąpił on wielkich łask mistycznych ekstaz,niebiańskich przywilejów i lewitacji;odznaczał się też wielką miłością do Najświętszego Sakramentu.Niebo nagrodziło swego wiernego sługę wspaniałym cudem dokonanym w Niedzielę Zmartchwystania Pańskiego.
   Gdy zbliżała się Wielkanoc ,św. Piotr z Alcantara przebywał właśnie w mieście Pedrosa,gdzie trwały przygotowania do tego wielkiego święta.Do Pedrosa zjeżdżały się w tym dniu rzesze wiernych z odległych stron i to właśnie dla nich święty franciszkanin miał odprawić  Mszę świętą.Kiedy jednak rozniosła się o tym wieść,do miasta ściągnęły wielkie rzesze wiernych,że ołtarz trzeba było zbudowac na zewnątrz kościoła.
   W momecie Wyznania Wiary zerwała się straszna burza grożąca zniszczeniem ołtarza będąca niebezpieczeństwem dla wiernych.Choć zaniepokojeni nawałnicą,trwali oni jednak przy ołtarzu.Nad miasto nadciągnęły czarne chmury,grzmoty i błyskawice przecinały niebo, a zewsząd docierały odgłosy gwałtownej ulewy. Ksiądz wikary odczytał te znaki jako wybryk szatana i szykował się do odprawiania  modłów egzorcyzmu.Jednak św.Piotr z Alcantara powstrzymał go.Spokojnie kontynuując Najświętszą Ofiarę uspakajał swym przykładem wiernych.Wkrótce wszyscy zdali sobie sprawę ,że są świadkami wspaniałego cudu- oto , gdy cała okolica padła ofiarą  wichury i ulewy, ani jedna kropla wody nie spadła na ołtarz i wiernych, a szalejący wiatr  nie zgasił nawet jednej świecy.Po Mszy swiętej zdumiony lud odśpiewał hymny wdzięczności za cud,będący kolejnym dowodem swiętości pokornego franciszkanina,św. Piotra z Alcantara.

 ***
  żarliwe nabozeństwo do Najświętszej Eucharystii w życiu dwóch świętych – Feliksa z Cantalice (zm.1587) oraz św. Izydora Rolnika (zm. 1130) – potwierdzone było cudami w których brali udział aniołowie.
   św.Feliks znany był jako brat Deo Gratias, bowiem często wypowiadał te słowa w czarakterze pozdrowienia;zasłynął też z wielu łask, w tym daru łez,otrzymywanych w nagrodę za wielkie nabożeństwo do Najświętszej Eucharystii.Jako dziecko Feliks wypasał bydło,lecz w każdej wolnej chwili klękał i zatapiał się w modlitwie.W wieku 12 lat oddany został na słuzbę  do bogatego gospodarza , u którego przepracował 18 lat pasąc bydło i pracując  w polu.Gospodarz był na tyle uczciwy,że pozwalał Feliksowi uczęszczać na Mszę świętą, o ile nie powodowało to zaniedbywania obowiązków.Historia przekazuje nam,że gdy Feliks brał udział w Najświętszej Ofierze, na polu widziano aniołów wykonujących jego pracę.
   Feliks wstąpił do zakonu kapucynów jako zwykły brat i stał się pierwszym świętym tego zgromadzenia.
    św.Izydor Rolnik również urodził się w ubogiej rdzinie i jako młody chłopiec poszedł na służbę  do zamożnego gospodarza.W odróżnieniu od św. Feliksa, Izydor założył rodzinę,ale po śmierci jedynego dziecka wraz z żoną zdecydowali się żyć w świętej wstrzemięźliwości ,znosząc trudy i przeciwności swego ubóstwa.
   Każdego ranka,przed wyjściem w pole,Izydor uczestniczył w Mszy świętej.Choć sam cierpiał biedę,to jednak dzielił się chlebem z innymi i wiele razy zdarzało się ,że chleb cudownie się rozmnażał  , tak że  wszyscy  mogli   się  nim  nasycić.Jego dobroć  i serce   dla  wszystkich  nie  powtrzymały   złośliwych    oszczerców   przed   oskarżeniem  go  o  opuszczenie  się  w pracy   i lenistwo   .Właściciel  gospodarstwa,John  de  Vergas    ,postanowił  zaczaić   się   pewnego   ranka   i  przekonać  osobiście,czy   oskarżenia  były   słyszne.I  choć  Izydor  późno wyszedł z kościoła,zdumiony gospodarz ujrzał,jak pole zaorane zostało  przez śnieżnobiałe  woły ,ciągnące pług kierowane niewidzialną ręką.Przekonawszy się,że to aniołowie wykonali pracę Izydora ,w czasie gdy ten modlił się w kościele ,John de Vergas padł przed świętym na kolana prosząc o przebaczenie za podejrzenia.Izydor odpowiedział:”Panie, modlitwa nigdy  nie stratą czasu,bowiem ten kto się modli pracuje razem z Bogiem”.
   Izydor cieszył się wielkim szcunkiem i piastował odpowiedzialne stanowiska.Wiemy też,że w swym życiu dokonał wielu cudów ,w tym rozmnazania ziarna.
   św.Antoni Maria Claret (zm.1870) przekazuje ,ze św.Izydor otrzymał laskę zachowania Najświętszego Sakramentu w swoim sercu ,stając się żywym tabernakulum Jezusa Chrystusa.

   św.Antoni Padewski (zm.1231 ),przeżył jeszcze bardziej niezwykły cud eucharystyczny,w którym odegrał rolę również i…muł.
   Historia przekazuje,jak pewien człowiek imieniem Boniville, wyznający herezję albigensów i odrzucający ważność sakramentów świętych przebywał w Tuluzie,gdzie sprzeczał się ze św.Antonim na temat wiary.Boniville był szczególnie przeciwny uznaniu rzeczywistej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie,natomiast św. Antoni potwierdzał wielką prawde tego dogmatu.Wreszcie  ktoś zaproponował,by przeprowadzić próbę,w której wyboru dokona muł należący do Boniville’a; tak tez uczynio
no.
   Przez trzy dni muł zamknięty był w stajni bez jedzenia i picia.Wieść o tej niezwykłej próbie ściągnęła na plac miasta wielkie tłumy katolików i innowierców.Głodnego muła przyprowadzono przed  św.Antoniego trzymającego w rękach konsekrowaną Hostię podczas gdy Boniville starał się nakarmić zwierzę sianem i otrębami.Muł nawet nie spojrzał na paszę,lecz opadł na kolana przed Najświętszym Sakramentem.Na widok tłum wiernych wybuchnął okrzykami radości, a innowiercy stali wokół kompletnie zmieszani.Historia przekazuje nam także,że Boniville nawrócił się na prawdziwą wiarę,a razem z nim uczynila to spora grupa heretyków.

 ***
 Inny cud ,w którym brało udział zwierzę, jest raczej mało znany, choć równie zdumiewający.Wydarzył się on w XVI wieku w Irlandii i dotyczył adwokata sir Richarda Shee.Przekazy historyczne podają,że był to dzielny człowiek,lecz bardzo antyreligijny.Krążyły nawet wieści o tym,jakoby brał on udział w obrzędach czarnej magii.Gdy wierni uczestniczyli w ceremoniach Mszy świętej lub nabożeństwach w kościele,sir Richard Shee urządzał polowania,by szczekanie psów zakłóciło spokój modlitwy.
  Zdarzyło się pewnego razu,że tłumy wiernych oczekiwały przy drodze nadejścia procesji z Najświętszym Sakramentem.Złośliwy adwokat podjechał na koniu ze sforą psów i, gardząc wiernymi, próbował przedrzeć się przez tlum,by zaklócić  uroczystość .Jednak koń  odmówił posłuszeństwa, zgiąl kolana i trwał w tej pozycji , aż do chwili gdy procesja wraz z Najświętszym Sakramentem przeszła.Sir Richard Shee przeżył wtedy największy wstrząs swego życia.Nawrócił się i, jak przekazuje tradycja , na znak pokuty postawił w tym miejscu krzyż zwany Butts Cross.

***
  W znacznie bliższej nam epoce XIX wieku, w życiu wielkiego świętego – Jana Bosco (1815-1888) ,zaszło niezwykłe wydarzenie ukazujące jego wielką wiarę i świętość.Jan Bosco zasłynął jako założyciel dwóch zgromadzeń oraz ten, który czytał w sercach, dokonywał cudów,przepowiadał  przyszłość, a w swej młodości zabawiał ludzi sztuczkami i akrobacją.Odczuwając specjalne powołanie do służby na rzecz ubogich chłopców, zakładał szkoły i domy opieki, czym zasłużył sobie na miano „przyjaciela młodzieży”.
   W jednym z takich domów, w święto Narodzenia Matki Boskiej (8 września),zgromadzonych było na Mszy świętej około 600 chłopców.Kościelny przygotował cyborium z wystarczajacą ilością  Hostii,lecz  w zamieszaniu zapomniał ustawić je na ołtarzu.Cyborium umieszczone w tabernakulum zawierało tylko około  200 konsekrowanych Hostii.W czasie Mszy świętej, już po konsekracji,kościelny zdał sobie sprawę z pomyłki, ale było już zapóźno.Gdy święty  odkrył cyborium, na jego twarzy uwidocznił się ból,że nie wszyscy chłopcy będą mogli otrzymać Komunię świętą.Jednak po chwili Jan Bosco wzniósł oczy ku niebu w modlitwie i skierował się do balustrady.
   Grupy chłopców podchodziły,by przyjąć Komunię świętą, a liczba Hostii w kielichu nie wyczerpała się .Kiedy święty wrócił do ołtarza udzieliwszy  wszystkim Komunii świętej, w kielichu pozostała jeszcze spora liczba Hostii.
   święty Jan Bosco pokładał całkowite zaufanie w Najświętszym Sakramencie,Maryi i wspomożeniu wiernych.Często nauczał on o trzech ” źródłach” życia nadprzyrodzonego : spowiedzi świętej, miłości do Matki Bożej oraz częstej Komunii świętej.

     Na zakończenie, dla pewnego całościowego ogarnięcia świętości Matki Teresy, można samemu sobie postawić kilka pytań które,gdyby to było możliwe ,ona sama by nam zadała .Jakie to pytania?
    Pierwsze:Czy znam ludzi ubogich i samotnych? Zdaniem Matki Teresy,ubodzy są wielcy i cudowni, a nadto – bardzo hojni! Dają nam o wiele więcej ,niż my dajemy im.Dzisiaj rozmawianie o ubogich jest bardzo modne.Niestety, nie jest modne rozmawianie z nimi.Tymczasem przez lata pracy wśród ludzi Matka Teresa coraz wyraźniej zdawała sobie sprawę ,że najgorszą chorobą ,jakiek może doświadczyć  istota ludzka ,jest to, iż się jest niechcianym, odrzuconym. „Samotność – jak zauważyła Matka Teresa – wyraża innego rodzaju ubóstwo,że jest się porzuconym  przez krewnych i przyjaciół .Ubóstwo nieposiadania nikogo, kto przychodziłby w odwiedziny,jest ubóstwem najmocniej odczuwanym przez starych ludzi”.
   Drugie : Czy znam ubogich w mojej rodzinie, w moim domu,tych, którzy  są najbliżej mnie – ludzi biednych nie tylko  z powodu braku  chleba, ubrań czy innych przedmiotów? Najbardziej bolesne ubóstwo jest wówczas,gdy dotyka wnętrza człowieka.Czy więc nie brakuje mojemu mężowi lub żonie, moim dzieciom ,moim rodzicom…miłości,ponieważ ja im jej nie daję? Skoro miłość bierze początek w naszych rodzinach, w naszych własnych domach,to uczyńmy je wspólnotami miłości.Miłość zaczyna się od troski o najbliższych -tych w domu.Czasami trudniej jest nam uśmiechać się do tych, którzy znami mieszkają,do najbliższych członków naszej rodziny,niż do tych, którzy nie są aż tak blisko nas.Matka Teresa stykała się z samolubnymi rodzicami, którzy troszczyli się o głodnych w Afryce, w Indiach lub w innych krajach Trzeciego świata,żyjąc w nieświadomości istnienia głodu miłości w ich własnych rodzinach.Co więcej:sami stali się przyczyną tego glodu miłości.
   Trzecie :Czy pomogłem uratować choć jedno poczęte życie? życie jest najpiękniejszym darem Boga.Nikt nie ma prawa go zniszczyć :ani matka, ani ojciec, ani lekarz,żadna agencja żadna konferencja i żaden rząd…Dziecko jest najpiękniejszym darem dla rodziny,dla narodu.
   Czwarte: Gdzie znajdują się i jak żyją bliscy  czy znani mi ludzie starzy? Czy są w domach opieki? Dlaczego? Czy dlatego,że są niechciani,ponieważ sprawiają zbyt wiele kłopotów,że…
   Piąte: Czy chorzy, alkoholicy ,bezdomni,sieroce dzieci…są moimi braćmi  i siostrami? W każdej rodzinie i w każdej   ludzkiej sytuacji jest, ktoś kto cierpi.Może czuje się opuszczony czy porzucony ,ponieważ nikt nie obdarzył go ani miłością ,ani zrozumieniem?Nie możemy pozwolić by stworzenia Boże kończyły swój żywot w samotności, w rynsztoku,jak zwierzęta.Ty i ja – mówi Matka Teresa – moglibyśmy się znaleźć na ich miejscu ,gdybyśmy nie otrzymali miłości i zrozumienia od innych ludzi.Gdyby w rodzinach było więcej miłości,więcej jedności, więcej pokoju i więcej szczęścia , nie byłoby tyle cierpienia,tylu alkoholików i narkomanów.
   Szóste: Czy proszę Chrystusa , by pozwolił mi mieć udział  w Jego cierpieniach?Matka Teresa uważała,że wszędzie na świecie  ubodzy są Chrystusem ,który cierpi.W nich Syn Boży zyje i umiera.Poprzez nich Bóg ukazuje swoją twarz.Trędowaci,umierajacy,głodni ,chorzy na AIDS ,samotni,alkoholicy,narkomani:wszyscy oni sąJezusem.Jezus przychodzi spotkać się z nami przez nich.Jeśli ich odepchniemy,jeśli nie wyjdziemy im na spotkanie,odrzucimy samego Jezusa.Nie jest ważne,aby uczynić wiele lub uczynić wszystko.Ważne jest,aby być na wszystko gotowym,wiedzieć,że kiedy służymy ubogim,w rzeczywistości służymy Bogu.
    Matka Teresa poradziła jednemu z dziennikarzy w Londynie ,który poszukiwał wiary,że musi pójść  śladem Nikodema,że rada dla niego jest ta sama,jakiej udzielił Jezus przed dwoma tysiącami lat:”Jeśli się (…) nie staniecie jak dzieci”…(Mt 18,3).Wszystko staje się zrozumiałe,kiedy ktoś zechce być dziecięciem w Bożych rękach.W rękach Jezusa.
    I dodała:” Gdyby z mego życia zabrano Jezusa,stałoby się ono po prostu niczym.Dla mnie Jezus jest życiem,którym pragnę żyć; światłem,które chcę odbijać; drogą do Ojca; miłością,którą chcę wyrazić;radością , którą chcę się dzielić;pokojem ,który chcę rozsiewać wokół siebie.Jezus jest dla mnie wszystkim”.

Na podstawie książki ” święta z Kalkuty” Czesław Ryszka

     Kim jest chrześcijanin?- zapytał ktoś Hindusa.”Chrześcijanin to ktoś, kto daje”. Hindus mówił to, znając działalność Misjonarek Miłości.
     Kim jest Matka Teresa z Kalkuty?Podążając dalej tokiem myślenia wspomnianego Hindusa można by odpowiedzieć : Doskonałym chrześcijaninem.
    Mimo że na świecie ukazało się wiele książek na temat Matki Teresy,ona sama nie odsłaniała się łatwo przed dziennikarzami,niechętnie też udzielała wywiadów.Podziwiana za swoją pracę,za świętość życia ,wymijająco odpowiadała ,że sama jest niczym,tylko ołówkiem w ręku Boga.
    Pytana o to,jak być dzisiaj świętym,mówiła,że świętość  wcale nie polega na czynieniu rzeczy nadzwyczajnych,ale na przyjmowaniu z uśmiechem  tego ,co zsyła nam Bóg.” świętość nie jest luksusem dla nielicznych.Jest obowiązkiem każdego : twoim i moim”.Aby stać się świętymi – ” musicie na serio chcieć nimi być „. Dodawała jednak ,że decyzja   bycia  świętym   jest  bardzo  kosztowna.  „  Wyrzeczenie, pokusy   ,zmagania  ,prześladowania  i  wszelkie  poświęcenia  są   tym,  co  osacza  duszę,  która   wybrała  świętość.Jeśli  jednak  pracujemy  dla  Boga   i  jego   chwały  ,  możemy  się   uświęcić”.
   Co pomaga w świętości ?  Modlitwa  i  praca.”  Modlitwa nie wymaga, abyśmy przerywali naszą pracę ,lecz abyśmy ją kontynuowali w taki sposób , jakby to była modlitwa.Nie ma konieczności nieustannego medytowania ani odczuwania w sposób świadomy ,że rozmawiamy z Bogiem – bez względu na to,, jak byłoby to przyjemne.To, co istotne, to być z Nim ,żyć w  Nim, żyć Jego wolą.To kochać czystym sercem,kochać każdego ,a zwłaszcza kochać  ubogiego – to jest dwudziestoczterogodzinna modlitwa.Modlitwa rodzi wiarę ,wiara rodzi miłość ,a miłość rodzi służbę na rzecz ubogich „.
    Czy Matka miała jakąś tajemnicę własnej świętości? ” Moja tajemnica jest bardzo prosta:ja się modlę .Modlić się do Chrystusa to kochać go.Modlitwa nie jest proszeniem .Modlitwa jest oddaniem się w ręce Boga,do Jego dyspozycji,wsłuchiwaniem się w Jego głos w głębi naszych serc „.Pytana,co trzeba czynić ,by być pewnym,że podąża się drogą zbawienia,odpowiadała : „Kochać Boga .A nade wszystko modlić się”.

   Aby lepiej zrozumieć i ocenić wagę cudu eucharystycznego w Dubnie trzeba najpierw przyjrzeć się sytuacji politycznej i religijnej w Polsce w 1863 roku,cztery lata przed tym cudownym wydarzeniem.
   Polska znajdowała się pod dominacją carskiej Rosji  ,usiłującej zniszczyć  polski język i kulturę.Język polski usunięty został ze szkół,a jego używanie zabronione w życiu publicznym.Organizacje   i stowarzyszenia rozwiązano; własność prywatną i ziemię konfiskowano; nazwy miejsc zmieniono   na rosyjskie; ludność polską   prześladowano  i dyskryminowano, by   złamać jej  ducha  i  poddać  całkowitemu  zniewoleniu.
   Kościół katolicki reprezentujący wiarę ogromnej większości  Polaków znalazł  się  w szczególnie trudnym położeniu.Carska  władza zdecydowanie starała się rozbić jedność Kościoła z Ojcem świętym, a tym samym zniszczyć jego autorytet i władzę  w Kościele. Zakony zostały rozproszone ,posiadłości kościelne skonfiskowane,publiczne uroczystości religijne zabronione,podczas gdy antykatolicka propaganda usiłowała wprowadzić schizmatyczne treści do katolickich kościołów.
    W 1865 roku zerwane zostały stosunki dyplomatyczne między Rosją a papieżem Piusem IX , przychylnie nastawionym do narodu polskiego. W Petersburgu zawiązało się kolegium kanoniczne w celu zastąpienia papieża jako rządcy kościoła.Biskupi,zakonnicy i kapłani polscy masowo sprzeciwiali się decyzjom tego kolegium.Wielu z nich zapłaciło za to zesłaniem na Syberię.Odwaga duchowieństwa była przykładem dla wiernych,by wytrwać w prawdziwej wierze i wierności Ojcu świętemu.Niemniej,liczni katolicy ulegli jednak okupantowi i schizma w Kościele stała się faktem.
    W tych strasznych czasach prześladowań Zbawiciel nie pozostawił swych wiernych w osamotnieniu.By wzmocnić i dodać ludności odwagi,Chrystus  objawił się w maleńkim kościółku w wiosce zwanej Dubno.(Obecnie Dubno znajduje się na terenie Ukrainy).
    Cud wydarzył się ,gdy pobożna ludność wioski uczestniczyła w Czterdziestogodzinnym Nabożeństwie,w dniu 5 lutego 1867 roku. W czasie wystawiania  Najświętszego Sakramentu wierni zauważyli nagle świetliste promienie wystrzeliwujące z Najświętszej Hostii.Po chwili w środku Hostii ukazała się postać Zbawiciela.Zdumiony kapłan wkrótce otoczony został przez wiernych  podchodzących do ołtarza,by z bliska przyjrzeć się cudownemu objawieniu.Cud ten trwał aż do końca nabożeństwa i widziany był przez wszystkich zgromadzonych w kościele ,wśród których nie brakowało nawet zastraszonych,chylących się ku schizmie,katolików.
    Wieść o cudownym objawieniu szybko obiegła okolicę,wzbudzając czujność władzy okupacyjnej.Policja wezwała kapłana na przesłuchanie ,po czym przesłała raport do gubernatora.Tenże nakazał,pod karą ciężkiego więzienia,absolutne milczenie na temat cudownego wydarzenia.Nieustraszony kapłan poinformował jednak o wszystkim biskupa,nie pomijając żadnych szczegółów ,lecz ze względu na niebezpieczeństwo represji i groźbę zamknięcia kościoła zdecydowały nie rozgłaszac tej wieści.
     Bez względu na działania władz carskich,w szybkim czasie wieść o cudownym objawieniu obiegła Polskę,podnosząc na duchu umęczony naród i wzmacniając wiarę w zwycięstwo wolności i wiary katolickiej.

  Z królowaniem Chrystusa została związana w sposób szczególny Najświętsza Maryja Panna.
  Ją , prostą dziewczynę z Nazaretu,Bóg poprosił,by stała się Matką Mesjasza.
  Maryja odpowiedziała na to powołanie całą sobą,łącząc swoje bezwarunkowe „tak” z „tak” Syna-
  Jezusa i stając się razem z Nim posłuszna aż do ofiary.
 Dlatego Bóg wyniósł Ją ponad wszelkie stworzenie,a Chrystus ukoronował Ją jako
 Królową nieba i ziemi.

                                                           Benedykt XVI

     Artysta z Leuven wyrzeźbił specjalny relikwiarz ,podobny do monstrancji z Kolonii-Hostia spoczywa nad maleńkim kielichem umieszczonym w złoto-srebnym krzyżu.Przez cztery kolejne wieki cudowna Hostia odbierał chwałę i cześć w kosciele Augustianów po wezwaniem św.Jcka w Leuven.Przełożony zakonu ustanowił w 1426 raku specjalne Bractwo Cudownego Sakramentu,którego członkowie wspomagali czyny charytatywne zakonników tej prowincji.Generał zakonu wyraził na to zgodę,a papież Eugeniusz IV udzielił przywilejów odpustowych w 1431 roku.
    W 1665 roku cudowną Hostię przeniesiono do nowego  ołtarza.Z tej okazji papież Aleksander VII przesłał błogosławieństwo i odpusty.Wybito także pamiątkowe medale z podobizną wspaniałej monstrancji z Hostią oraz namalowano serię obrazów ilustrującą historię cudu.Niektóre z nich zachowały się do dnia dzisiejszego w kościele  św.Jacka.
   Na przestrzeni 400 lat cudowna Hostia odbierała nieustanną cześć od rodzin królewskich,władz kościelnych i miejskich.Każda rocznica cudu obchodzona była wspaniałymi uroczytościami,obdarowanymi błogosławieństwami papieży Pawła V  i Benedykta XIV .Dla uczczenia czterechsetnej rocznicy,mistrz z Brukseli wykonal nowy relikwiarz ze złota i cennych kamieni.
    Po śmierci cesarzowej Marii Teresy w 1780 roku i objęciutronu przez Józefa II,rozpoczął się okres prześladowań Kościoła.Zakazano uroczystości koscielnych i zamykano zakony.Zanim prześladowania dotknęły klasztor Augustianów,cudowna Hostia,wraz z fragmentem zakrwawionego obrusu komunijnego,przekazane zostały w opiekę pobożnym rodzinom,które na zmianę ukrywały te święte relikwie.Do dzisiejszego dnia zachowała się dębowa skrzynia , w której przechowywano relikwie oraz korporał,w który owinięto relikwie podczas ich przenoszenia w bezpieczne miejsce 18 stycznia 1793, w czasach rewolucji francuskiej.
    Nawet w tych niebezpiecznych czasach relikwie nie zostały zapomniane i wielokrotnie udawało się kapłanom odprawić skryte Msze swięte w ich pobliżu.
    Gdy przeminęły burze historii,27 września 1803 roku,relikwie przeniesiono  do kaplicy szpitala Augustianek,jako że kaplica klasztorna zrujnowana została przez rewolucjonistów.Miesiac  później powróciły one do kościoła św.Jacka,gdzie potwierdzono ich autentyczność i gdzie znajdują się do  dzisiejszego dnia.
    W miedzy czasie korporał z plamami krwi przewieziony został tymczasowo do klasztoru Augustianów w Nimegue,w Niderlandach.Po powrocie do kościoła św.Jacka ,13 stycznia 1808 roku, wystawiony został w nowym relikwiarzu z kryształu,ustawionym na podstawie kielicha ze złotym krzyżem na szczycie.
   Połowa cudownej Hostii w Leuven przybrała kolor lekko brązowy i stała się nieco mniejsza,lecz nadal bez najmniejszej watpliwości można w niej rozpoznać cząstkę ciała.Razem z podtrzymujacym  miniaturowym kielichem umieszczona jest za kryształem , w centrum relikwiarza z 1803 roku.W czasie wystawienia lub procesji  eucharytycznych,nowo konsekrowana Hostia ustawiana była z tyłu cudownej Hostii.
    Wszelkie dokumenty historyczne odnoszące się do świętych relikwii znajdują się w archiwach kościoła św.Jacka.Niestety sam kościół jest od pewnego czasu zamknięty dla funkcji publicznych,bowiem teren na którym stoi niebezpiecznie zapada się,groząc zawaleniem.

      Czas zdołał zatrzeć imię kobiety szlachetnego rodu,która jako pierwsza pojawia się w historii tego przedziwnego cudu eucharystycznego.Wiadomo jest jednak,że pochodziła z Middleburga w Niderlandach.Obdarzała swe sługi wielką dobrocią i dbala o ich duchowy rozwój,będąc sama  przykładem życia zgodnego z nauką Ewangelii  i Kościoła.
    W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu 1374 roku,zgodnie z ustalonym zwyczajem,domownicy zachęcani byli do godnego przygotowania się do świąt przez przystąpienie do sakramentów świętych.Jeden ze sług-Jan z Kolonii,udawał tylko gorliwość religijną,dlekim będąc od ducha pokuty i przystąpił do Komunii świętej bez spowiedzi.Gdy tylko kapłan udzielił mu Komunii ,Hostia natychmiast zamieniła się w cząstkę ciała i ugrzęsła  mu w gardle.Przerażony sługa chciał jakoś ukryć ten fakt,lecz gdy przygryzł zębami tkwiące w ustach ciało,natychmiast wypłynęły z niego krople krwi,spadając na komunijny obrus.Kapłan zauważył krew oraz dziwne zachowanie komunikata i szybko zareagował ,usuwając Hostię z jego ust i przenosząc Ją z czcią na ołtarz.Historia przekazuje,że świętokradcza Komunia nie uszła Janowi bezkarnie-stracił natychmiast wzrok.Ogarnięty żarliwym żalem za swój grzech,podszedl na kolanach do kapłana i wyznał go przed całym kościołem.Ta szczera skrucha przywróciła mu wzrok na nowo.Opowiadano później,że po tym  wydarzeniu Jan z Kolonii prowadził wzorowe życie,odznaczając sie szczególnym nabożeństwem dla Sakramentu Ołtarza.
    Wieść o cudzie rozeszła się błyskawicznie docierając do uszu Fryderyka III,arcybiskupa Kolonii i hrabiego z Sarwerden.Jako że w tym czasie Niderlandy należały do Cesarstwa Niemieckiego, Middleburg podlegał jurysdykcji episkopalnej arcybiskupa Fryderyka,który nakazał przeniesienie cudownej Hostii do katedry w Kolonii.
   Przenoszenie  Hostii,podczas tak dalekiej drogi,wzbudzało ogromne zainteresowanie wiernych.Po przybyciu do katedry cudowna Hostia wystawiona została w sercu przepięknej monstrancji w kształcie krzyża ,z ramionami ozdobionymi złotą koronką.Poniżej wyrzeźbione są postacie Maryi i św.Józefa,a pod nimi św.Piotra i św.Pawła.Konstrukcja jest tak szczególna, że Hostia spoczywa nad maleńkim kielichem,na równi z jego brzegiem.
   Katedra kolońska  nie stała się jednak ostatecznym miejscem przechowywania cudownej Hostii,gdyż opat augustianów-Jean Bayrens,wpłynął na arcybiskupa, by ten pozwolił umieścić ją w klasztorze.Na nowym miejscu Hostia otoczona została szczególną czcią i hołdem.
     Sam opat Bayerns również nie pozostał długo  w Kolonii i w 1380 roku przeniósł się do klasztoru w Leuven , w Belgii.Bardzo pragnąc  szerzyć cześć cudownej Hostii w  nowym   miejscu,prosił on  arcybiskupa  o zgodę  na  przewiezienie cząstki Hostii  do  Leuven.Arcybiskup ustosunkował się przychylnie , niemniej wszyscy uważali,że dzielenie Hostii(która pozostawała w doskonałymstanie,choć ze śladami ugryzienia),byłoby aktem niegodnym.Przez trzy dni zakonnicy modlili się o światło mądrości    w tej sprawie i zostali wysłuchani ,chociaż być może nie w ten  sposób  jak się tego spodziewali.Któregoś dnia znaleźli bowiem Hostię naturalnie podzieloną na dwie połowy.Opat Bayrens zabrał polowę,razem z fragmentem obrusu komunijnego ze śladami krwi,a druga połowa Hostii pozostała w Kolonii,w parafialnym kościele św. Albana.
 

    …Od samego początku kościół ten nosił imię św. Michała,lecz w XII wieku, szczytu nabożeństwa do św. Guduli,nazwę zmieniono, by uczcić zachowane w katedrze od 1047 roku relikwie świętej.W lutym 1962 roku oficjalnie powrócono do nazwy katedra św.Michała ,choć w wielu książkach czy broszurach figuruje jeszcze stara nazwa.
       Mury katedry skrywają ziemskie szczątki wielu znanych z historii,znakomitych osobistości.Katedra stanowi też wspaniały przykład architektury gotyckiej z XIII i XVII wieku,jako że wczesy kościół był wielokrotnie niszczony,przebudowywany i powiększany.Niektóre fragmenty zachowały się jednak od pradawnych czasów :chrzecielnica z IX wieku i westybul z XII wieku.Sława kościoła związana jest oczywiście z cudownymi Hostiami z 1370 roku, dla których zbudowano wielką kaplicę w latach 1534-1539.
      Witraże katedry przedstawiają poszczególne sceny z historii cudu:  Wdowa po Jonatanie przekazuje Hostie żydom;przeniesienie Hostii w procesji z kościoła Notre Dame de la Chapelle do katedry;przyjęcie Hostii przez Jana Houchina ,arcybiskupa  z Mechelen , uprzedniego dziekana katedry św. Michała ,i szereg innych,wśród których warto wspomnieć  o witrażach ufundowanych przez cesarza Karola V.Jeden z nich przedstawia  cesarza Karola z żoną ,Izabellą Portugalską, w akcie uwielbienia Boga Ojca ,wskazującego krzyż z trzema cudownymi Hostiami.Władca podarował również łuk triumfalny na cześć cudu oraz cztery dodatkowe okna z postaciami świętych,nad którymi pojawiają sie sceny cudownych wydarzeń.Jeszcze jeden witraż , zainstalowany w 1542 roku,przedstawiał cesarza z żoną  i kilkoma śwętymi.Niestety, w późniejszym  czasie okno to uległo zniszczeniu,a na jego miejsce wykonano witraż ze sceną triumfu cudu eucharystycznego.Rodzina cesarza z trojgiem dzieci i świętymi patronami jest przedtstawiona obok,w akcie oddawania czci Eucharystii.
       Na jednym z ołtarzy wymalowane są postacie św.Michała i św.Guduli oraz innych świętych czczonych w katedrze, a pod ołtarzem widnieją  płaskorzeźby przedstawiające sceny cudu.Duże zainteresowanie wzbudza belka za oltarzem, z wgłębieniem,w którym w XVI wieku ukryto krzyż z Hostiami.
     Latem każdego roku, między kolumnami  w chórze, wywieszane są cztery gobeliny przedstawiające historię cudownych wydarzeń.Tradycja wywieszania gobelinów sięga niewątpliwie okresu zaistnienia cudu, gdyż przez całe wieki, w pierwszą niedzielę po 15 lipca, organizowano wielką procesję  upamiętniającą to wydarzenia.Inny gobelin , stale wywieszony od 1770 roku,ukazuje scenę cudownego uzdrowienia przed cudownymi Hostiami.
      Przewodnik po katedrze, wydany w 1975 roku,zawiera opisy wszystkich interesujących dzieł sztuki,lecz znajduje tam także nieco zaskakująca notatka:

             Władze archidiecezji Bruksela-Malines zadeklarowały
              w dniu 30 grudnia 1968 roku,że oskarżenia o kradzież i
             profanację Najświętszego Sakramentu wobec społecz-
            ności żydowskiej w latach 1369-1370 były bezpod-
            stawne.

            Wierni i turyści powinni oglądać dzieła sztuki w ka-
            tedrze w ich właściwym kontekście historycznym i uni-
            kać niewłaściwej interpretacji hołdu dla Najświętszego
            Sakramentu.

     Nie podano powodów takiego oświadczenia, a wydaje się ,że wymagałoby tego nabożeństwo do cudownych Hostii,świętowane corocznie od ponad 600 lat.Co wiecej, cud ten otrzymał cześć i honor od władz Kościoła   oraz społeczeństwa od samego początku w 1370 roku. Opisy cudownych wydarzeń przekazane nam zostały w pismach wielkich historyków i pisarzy,takich jak R.P.Lucq OP;Navez;Estienne;Cafmeyer i Griffet.

   Historia cudu w Brukseli wprowadza nas w bolesne czasy poważnych konfliktów między chrześcijanami a społecznością żydowską.W miasteczku Enghien , nieopodal Brukseli, mieszkał żyd o imieniu Jonatan.Miał on przyjaciela, Jana z Leuven , w owym czasie mieszkającego w Brukseli.Od  pewnego czasu Jan udawał przed znajomymi nawróconego na  wiarę chrześcijańską.Jonatan wielokrotnie  próbował namówić  Jana  , by przyniósł mu konsekrowaną   Hostię używaną  podczas Mszy  świętej.Obietnica  60  złotych  monet w  charakterze  nagrody  rozwiała  wreszcie  wszelkie  wątpliwości  i Jan  zdecydował  się   włamać  do  któregoś   z  kościołów.Upatrzył  sobie  kościół   św. Katarzyny ,rzadko uczęszczany, ponieważ służył  on przede wszystkim jako miejsce przechowywania Najświętszego Sakramentu dla chorych.
    W nocy, 4 października 1369 roku,Jan wspiał się po drabinie , wybił szybę i wślizgnął się do środka . Włamał się do tabernakulum , gdzie znalazł złte cyborium  zawierające 15 małych Hostii i jedną dużą , używaną do blogosławieństwa.Po włamaniu udał się z łupem do Enghein,gdzie odebrał obiecaną zapłatę.
    Dalsze losy złodzieja nie są znane , natomiast Jonatan został zamordowany w ogrodzie przez złoczyńców , na oczach swego młodego syna , w dwa tygodnie po świętokractwie .Wkrótce potem, wdowa po Jonatanie przeniosła się do Brukseli , zabierając ze sobą cyborium z Hostiamii.
    W Wielki Piątek , 4 kwietnia 1370 roku, grupa żydów  zebarała się w synagodze, gdzie na stole rozłożono konsekrowane Hostie.Po przekleństwach i profanacjach w rękach żydów pojawily się noże i zaczęto nimi kaleczyć Eucharystię .Z Hostii natychmiast wytrysnęła krew;zaszokowanym sprawcom noże wysunęły się z rąk, a oni upadli w  przerażeniu na ziemię.
     Chcąc pozbyć się zakrwawionych  Hostii, żydzi namówili chrześcijańską konwertytkę Katarzynę, by przewiozła je do gminy żydowskiej w Kolonii.Kobieta z powodu wyrzutów sumienia, opowiedziała jednak o wszystkim proboszczowi kościoła  Notre Dame de la Chapelle- Piotrowi Van den Eede.Przedstawiciel  biskupa  Brukseli,Jean d’ Yssche , rownież został poinformowany o tym wydarzeniu, z grupą kapłanów odebrał święte Hostie  od Katarzyny i umieścił w katedrze Notre Dame.Kilka Hostii pozostało w tym kościele , a resztę przeniesiono później do katedry św. Michała, we wspaniałej procesji wynagradzającej. Przedstawiciele wszystkich stanów i kleru,łącznie z księciem i księżną Brabancji, szli w procesji pięknie udekorowanymi ulicami miasta.Wśród   wielkich emocji Hostie  złożone zostały w jednej z kaplic kościoła  , w oczekiwaniu na  przygotowanie  godniejszego miejsca . W dniu profanacji    sześć  Hostii uległo zupełnemu zniszczeniu i w rezultacie trzy Hostie umieszczono w krysztale, w centrum złotego krzyża.
     Co do kary wymierzonej  złoczyńcom istnieją  dwa różne ślady historyczne.Jedne przekazy donoszą, że król, panujący w Brukseli,postawił    winnych przed  sądem, po czym   spalono ich  żywcem    . Inna wersja mówi  o  wypędzeniu  winnych   z terenu prowincji, z nakazu samej społeczności.
    
W ciężkich latach prześladowań Kościoła przez kalwinistów
(1579-1585) Hostie pozostawione w katedrze Notre Dame de la Chapelle
zaginęły bez śladu.Złoty krzyż z Hostiami z katedry św. Michała, był
najpierw ukryty w szpitalu pod wezwaniem Dwunastu Apostołów , a
później, we wnęce drewnianej belki w samej katedrze.Gdy kalwiniści
bezcześcili  katedrę szukając Hostii,zatrzymali się pod tą belką lecz,
na szczęście, nie zbadali jej dokladnie.
   Kolejny okres cierpień przyniosły Kościołowi  czasy rewolucji francuskiej. W 1794 roku katedra została splądrowana .Zaginęły wtedy bezcenne obrazy Vermeera, Rubensa i Van Dycka.Zachowała się jednak seria obrazów przedstawiających historię cudu, które oglądać można obecnie w brukselkiej katedrze.


  • RSS