blue-angel blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2008

 Najważniejsze znaczenie ma dla nas fakt,że święci aniołowie szukają każdej możliwości,by podzielić się z nami bezkresnym oceanem miłości i szczęścia,którym sami się radują.Ich chojność nie zna granic.To jest prawda,którą musimy zrozumieć jasno i w pełni.Gdyby jakiś bogaty człowiek powiedział nam:”Poproś mnie,o cokolwiek zechcesz,a ja chętnie ci to dam”,jakże bylibyśmy szczęśliwi.Zpewnością nie zawahalibyśmy się poprosić o wszystko,czego potrzebujemy.
 Dokładnie to mówią nam aniołowie:”Poproś nas,a podzielimy się z tobą naszymi skarbami,naszą łaską i szczęściem,damy ci część z tego wszystkiego,co posiadamy”.Ich dobroć i hojność nie mają granic.
  Niestety, nasze grzechy i niedoskonałości hamują ich wysiłki zapewnienia nam dobrobytu.Jeśli tylko lepiej ich poznamy,mocniej będziemy kochać i bardziej będziemy podatni na ich podszepty,nasze szczęście będzie nieopisanie większe.

            „Aniołom swoim rozkaże o tobie,a na
             rękach nosić cię będą,byś przypadkiem nie
             uraził swej nogi o kamień”.
     
            Ewangelia wg św.Mateusza 4,6

   Aniołowie są czystymi duchami,potężnymi książętami niebios,którzy stoją przed Bogiem i wpatrują się w Jego odsłonięte Oblicze.Płoną ogniem miłości,napełnieni bezmiarem szczęścia.
   Aniołowie są doskonałym obrazem Boga,odzwierciedlający Jego Boską doskonałość,odbiciem Jego miłości,Jego piękna,Jego świętości,Jego mocy,wszystkich Jego Boskich cech i doskonałości,ale każdy anioł odzwierciedla je na  swój własny sposób.
  Nie ma dwóch jednakowych aniołów,ani dwóch sobie równych.Boska doskonałość jest niezmierzona i nieprzeliczone miliony aniołów odbijają tę doskonałość na swój cudowny sposób.Nie ma dwóch identycznych mężczyzn ,ani dwóch identyczych kobiet,ale te różnice są stosunkowo niewielkie,w porównaniu z ogromem różnicy między dwoma aniołami.Każdy anioł jest wyraźnie inny,a każdy rodzaj różni się od pozostałych.Miliony żyjących na ziemi ludzi,jak również ci,którzy na ziemi żyli i żyć bądą,stanowią jeden gatunek,a każdy anioł stanowi oddzielny gatunek sam w sobie.
Aniłowie są niewymownie cudowni,nie w nich cienia niedoskonałości,nie ma wad.Nic na ziemi nie jest w stanie odzwierciedlić ich olśniewjącej chwał.żaden malarz,żaden poeta,żaden artysta nigdy nie odwzoruje czegoś nawet zbliżonego do nich.Są żywymi kopiami Bożego piękna.
    … św.Brygida,która była uprzywilejowana przez Boga niebiańskimi wizjami,oświadczyła,że gdybyśmy ujrzeli anioła w całym jego pięknie,wpadlibyśmy w tak wielki zachwyt na ten widok,że umarlibyśmy z miłości.
     św.Franciszka Rzymianka uprzywilejowana była możliwością ciągłego oglądania swojego anioła..Powiedziała ona,że gdy anioł pojawił się w całym swym splendorze,światło słońca,księżyca i gwiazd zdawało się być,w porównaniu z nim,przyćmione.
   Po zmartchwystaniu Pana Jezusa czytamy,jak anioł zstąpił z nieba i odsunął kamień,który zamykał święty grób.Pismo święte wspomina,że oblicze anioła i jego szata jaśniała jak błyskawica i była biała jak śnieg.Jego pojawienie się było tak pełne majestatu,że żołnierze,których wrogowie Chrystusa wyznaczyli do pilonowania Jego grobu byli tak przerażeni,że nie śmieli w niego spojrzeć,lecz upadli na ziemię jak martwi.
     Dlatego ,kiedy aniołowie ukazywali się ludziom,przybierali ludzką postać,by nie wywoływać podziwu i nie wprawiać ich w zakłopotanie.
    Jakże zachwycające musi być piękno niebieskiego Jeruzalem,gdie te niezliczone milony wspaniałych aniołów są nie dosyć,że olśniewjące,ale każdy z nich jest całkowicie różny od innych!
   Aniołowie wspaniale odzwierciedlają    Bożą dobroć i słodycz.Odzwierciedlają wszystkie Jego cnoty i doskonałość,radują się nieskończoną Bożą miłością,i oddają Mu tę miłość z pełną mocą i intensywnością ich natury.
   Ich szczęście jest doskonałe,ponieważ otrzymują bezmiar Bożego szczęścia w sposób,którego żaden człowiek nie jest w stanie zgłębić.Szczęście,którym aniołowie cieszą się przez jedną chwilę,jest tak głębokie,całkowite i satysfakcjunujące,że człowiek śmiertelny mógłby się nim cieszyć przez tysiąc lat.

Na podstawie książki „Wszystko o aniołach” Paul O’Sullivan OP

 Lotnisko pewnego miasta na Blikim Wschodzie zostało ogarnięte przez straszną burzę.Pasażerowie biegli w pośpiechu po mokrej płycie,aby dostać się do samolotu DC3 linii krajowej,gotowego do startu.Pewien przemoczony do szpiku kości misjonarz usiadł na swoim miejscu przy oknie.Sympatyczna stewardesa pomogła pozostałym pasażerom w znalezieniu  ich siedzeń.
   Odlot miał nastąpić lada moment i personel pokładowy zamknął już drzwi samolotu.
Misjonarz patrzył przez okno.Wielkie krople deszczu w dalszym ciągu tłukły o płytę lotniska.
   W pewnym momencie zauważył jakiegoś mężczyznę,który biegł w stronę samolotu,otulając się w płaszczem przeciwdeszczowym.Spóźniony człowiek zaczął dobijać się do drzwi,wołając,aby mu otworzono.Stewardesa przez małe okienko dawała mu znaki,że jest za późno i że na pokładzie nie ma już żadnego wolnego miejsca.Jednak mężczyzna nic sobie z tego nie robił i jeszcze bardziej dobijał do drzwi wejściowych.Stewardesa w dalszym ciągu wyjaśniała mu,że nie można już wejść do środka.”Nie można…Już za późno…Musimy startować”–tłumaczyła,wymachując rękami.
   Jednak nie mogła nic wskórać:mężczyzna nie przestawał krzyczeć i domagał się wpuszczenia go.Wreszcie stewardesa straciła cierpliwość  i otworzyła drzwi.Wyciągnęła dłoń i pomogła pasażerowi wejść do środka.
  Po chwili oniemiała ze zdumienia.Pukający do drzwi mężczyzna  był pilotem samolotu.

  życie z Jezusem jako pilotem to życie udane.Puka On do drzwi do drzwi naszego serca,do naszej rodziny,do Kościoła i pragnie żyć w łączności z nami:”Stoję przy drzwiach i pukam.Kto mnie  usłyszy,ten otworzy i zasiądziemy wspólnie do stołu,Ja z nim a on ze Mną”(Ap 3,20)

                                  (Bruno Ferrero)

  Z Ewangelii według świętego Jana
„Ja jestem prawdziwym krzewem winnym,a Ojciec mój jest tym,który uprawia.Każdą latorośl,która we mnie nie przynosi owocu,odcina,a każdą,która przynosi owoc,oczyszcza,aby przyniosła owoc obfitszy.Wy już jesteście czyści dzięki słowu,które wypowiedziałem do was.Wytrwajcie we Mnie,a ja będę trwał w was.Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie-jeśli nie trwa w winnym krzewie-tak samo i wy,jeżeli we Mnie trwać będziecie.
  Ja jestem krzewem winnym,wy-latoroślami.Kto trwa we Mnie,a Ja w nim,ten przynosi owoc obfity,ponieważ beze Mnie nic nie może uczynić.Ten,kto we mnie nie trwa,zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie.I zbiera się ją ,i wyrzuca do ognia,i płonie.
  Jeżeli we Mnie trwać będziecie,a słowa moje w was,poproście,o cokolwiek chcecie,a to wam się spełni.Ojciec mój przez to dozna chwały,że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami.Jak mnie umiłował Ojciec,tak iJa was umiłowałem.Wytrwajcie w miłości mojej!Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania,będziecie trwać w miłości mojej,tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.To wam powiedziałem,aby radość moja w was była i radość wasza była pełna” (J 15,1-11)

   Wszyscy,którzy mają otwarte  oczy i wrażliwe serca,mogą wyczytać z przypowieści Boże tajemnice,zasłonięte są dla ludzi,których uszy nie słuchają,a serca są rozproszone.
Przesłanie,które nam przekazują,jest jak promień słońca,bowiem jednocześnie oświetla nas i oślepia.Czytelnik powinien spokojnie zagłębiać się w nie,inteligetnie słuchać i próbować odkrywać ich sens.
…Aby nasza lektura miała sens,powinniśmy zagłębiać się w nią w ciszy i modlitwie,odnaleźć w sobie zdolność do weryfikacji i refleksji,a co więcej,zobowiązać się do nawrócenia i odnowy.

  Ta znana przypowieść pojawia się w samym centrum długiego testamentu,który Chrystus pozostawił swoim apostołom podczas ostatniej wieczerzy na ziemi.W tym miejscu znajdujemy klasyczny biblijny obraz,mówiący o krzewie winorośli,który jest symbolem dobrobytu i zbawczej radości,a także znakiem wiary i niewiary Izraela(por. „Pieśń o winnicy” Iz 5,17). Na jednym z najpiękniej udekorowanych ornamentów świątyni wzniesionej przez Heroda w Jerozolimie,którą odwiedzał również Jezus,bez wątpienia wyrzeźbiony był złoty pęd winny o wysokości człowieka.Taką samą winną gałąź odciskano na monetach tłoczonych przez żydów w czasie pierwszego przewrotu przeciwko Rzymianom,w latach 66-70 przed narodzeniem Chrystusa.
   Jezus – poprzez tę parabolę -przekazuje odbiorcą bardzo istotne przesłanie;w oczywisty sposób ujawnia,że symbolem winorośli jest On sam,a wyrastające z niej gałęzie to apostołowie,czyli Kościół.
  Chrystus przedstawia siebie jako dobrą winorośl,przeciwstawioną zarazem złej winorośli,będącej krzewem pełnym liści,na którym rosną dzikie i gorzkie winogrona.Te ostatnie obrazują grzeszny Izrael,w takim kontekście,w jakim widział go Izajasz.Przypomnijmy,że Jeremiasz też kierował do niewiernego ludu podobne słowa:”A ja zasadziłem ciebie jaką szlachetną latorośl winną,tylko szczep prawdziwy.Jakże więc zmieniłeś się w dziki krzew,zwyrodniałą latoroślk?”(Jr 2,21).
  Bohaterem  przypowieści Jezusa jest również pewien wieśniak,który przycina gałęzie winorośli.Zajęcie,które wykonuje,choć wydaje się bolesne,jest jednak potrzebne do tego,aby drzewo mogło dalej rosnąć.łzy prześladowania i cierpienia przeobrażają się się w zalążki duchowej wiosny.
  Scena przycinania mówi  nam o tragicznym końcu martwej gałęzi,która zostaje odcięta od życiodajnego pnia.

Na podstawie książki „Przypowieści” Giuseppe Giacobbo

Pewien dobry,aczkolwiek mało wytrwały katolik,spowiadał się jak zwykle u swojego proboszcza.Jednak jego spowiedzi przypominały zdartą płytę: za każdym razem te same przewinienia i przede wszystkim ten sam,powtarzający się ciągle,poważny grzech.
  „Dość tego!”- powiedział mu pewnego dnia surowy proboszcz.”Nie możesz śmiać się z Pana Boga.Ostatni raz rozgrzeszam cię z tego grzechu.Pamiętaj o tym!”.
  Jednak po upływie piętnastu dni wierny znowu przyszedł do spowiedzi i wyznał księdzu ten sam grzech.
Tym razem spowiednik stracił cierpliwość:”Przestrzegałem cię,że nie dostaniesz rozgrzeszenia.Tylko w ten sposób się czegoś nauczysz…”
  Zawstydzony mężczyzna wstał z klęczek.
Nad samym konfesjonałem wisiał na murze wielki gipsowy krzyż.Mężczyznaspojrzał na niego.
I w tym momencie zawieszony na krzyżu gipsowy Jezus poruszył się,podniósł dłoń i nakreślił nią znak przebaczenia,mówiąc:”Odpuszczam ci wszystkie twoje grzechy…”
  Każdy z nas  związany jest z Bogiem jakąś niewidzialną nitką.Kiedy popełniamy grzech,nitka ta się rozrywa.Jednak kiedy żałujemy za nasz grzech,Bóg zawiązuje  nitkę nasupeł.Niestety,za każdym razem nitka staje się krótsza od tej,którą była poprzednio.I tak poprzez coraz większą liczbę przebaczeń zbliżamy się do Boga.
  „Powiadam wam:Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika,który się nawraca,niż dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych,którzy nie potrzebują nawrócenia” (łK 15,7)

                                                                             (Bruno Ferrero)

 Z Ewangelii według świętego Mateusza
„Dlatego podobne jest królestwo niebieski do  króla,który chciał się rozliczyć ze swymi sługami.Gdy zaczął się rozliczać,przyprowadzono mu jednego,który mu był winien dziesięć tysięcy talentów.Ponieważ nie miał z czego ich oddać,pan kazał sprzedać go razem z żoną,dziećmi i całym mieniem,aby tak dług odzyskać.Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go:Panie,miej cierpliwość nade mną,a wszystko ci oddam.Pan ulitował się nad tym sługą,uwolnił go i dług darował.
  Lecz gdy sługa ów wyszedł,spotkał jednego ze współsług,który mu był winien sto denarów.Chwycił go i zaczął dusić,mówiąc:Oddaj,coś winien!Jego współsługa upadł przed nim i prosił go:Miej cierpliwość nade mną,a oddam tobie.On jednak nie chciał,lecz poszedł i wtrącił go do więzienia,dopóki nie odda długu.
  Współsłudzy jego,widząc,co się działo,bardzo się zasmucili.Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko,co zaszło.Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu:Sługo niegodziwy!Darowałem ci cały dług,ponieważ mnie prosiłeś.
  Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą,jak ja ulitowałem się nad tobą?I i uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom,dopóki mu całego długu nie odda.
  Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski,jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu (Mt 18,23-35).

Piotr spytał Jezusa:”Panie,jak wiele razy mam przebaczać mojemu bliźniemu,który grzeszy przeciwko mnie?Czy aż siedem razy?”.Jezus odpowiedział:”Nie mówię ci siedem,ale aż siedemdziesiąt siedem”,to znaczy zawsze.
Piotr zdumiał się.Wtedy właśnie Jezus wyjaśnił mu-za pomocą przypowieści o wyrozumiałym królu i bezlitosnym słudze-na czym polega konieczność przebaczania.Ukazuje nam ona dwie potęgi,”ilościową i jakościową”,które zawierają się w przebaczaniu.
Historia ta oparta jest najpierw na relacji między”długiem” a „dłużnikiem”,albo też królem a jego  sługą będącym  urzędnikiem  ,a następnie  na stosunku  pomiędzy  sługą  a  jego  kolegą.
Przypowieść opowiada o postępowaniu króla i jego sługi,dłużnika,któremu został darowany dług.Kontrast w ich zachowaniu został uwydatniony za pomocą przykładu -wielkiej dysproporcji pomiędzy kwotą,jaką pierwszy służący był winien swojemu królowi ,a kwotą jaką był winien jego dłużnik drugiemu służącemu:różnica ta wynosiła1 do 600 000.
Wobec tego,że pierwszy sługa,proszący swojego pana o przedłużenie spłaty długu,otrzymuje „całkowite” zwolnienie z jego spłaty,absurdalne wydaje się zachowanie drugiego sługi,który wtrąca swojego dłużnika do więzienia,mimo że ten jest mu winien zaledwie sto denarów.
Co więcej,godny odnotowania wydaje się fakt,że król,który darował spłatę długu,nie byłby w stanie odzyskać wszystkich pieniędzy,nawet gdyby sprzedał  służącego jako niewolnika,wraz z całą jego rodziną.I chociaż  bardziej realistyczna wydaje się prośba drugiego służącego o odroczenie spłaty długu,(o wartości około stu dni pracy),nie zostaje ona jednak wysłuchana.
  W tym momencie uwidacznia się jaskrawa dysproporcja między tymi dwiema sytuacjami.Pierwszy sługa otrzymuje nieoczekiwane umorzenie długu,będące  najlepszym wyjściem z jego dramatycznej sytuacji.W tym kontekście okrutny wydaje się sposób zachowania drugiego sługi w stosunku do swojego kolegi,który prosił go zaledwie o przedłużenie terminu spłaty.Czyż nie wydaje się dziwne,że ten,który dopiero co  doświadczył wielkiego miłosierdzia ze strony swojego pana,nie okazuje go -chociaż w minimalnym stopniu-swemu przyjacielowi?
   Właśnie ów kontrast stanowi główny motyw,na którym zostało oparte opowiadanie Jezusa.

Pewien biznesmen ,nieustannie czymś zajęty,donośnym głosem przywołał taksówkę ,wskoczył do niej i co sił w płucach zawołał:”Niech pan jedzie całą parą!”.
Taksówkarz ruszył ile sił,aż zapiszczały opony i jak najszybciej pognał przed siebie.Po krótkiej chwili pasażerowi wydało to się dziwne.Pochylił się w stronę kierowcy i zapytał:”Czy powiedziałem panu,dokąd mamy jechać?”.
Kierowca odpowiedział mu ze spokojem:”Nie,ale gnam tam najszybciej jak tylko umiem!”

Można również żyć „na oślep”.
       ( Brun
o Ferrero)

SKARB

Brak komentarzy

Na polu,które dzierżawił i uprawiał już od dawna,znajdował się skarb.Przez przypadek odkrył złote monety i drogocenne przedmioty,które  wyłoniły z  wnętrza ziemi  podczas  orki.Zakopał szybko to,co znalazł,po czym  zwrócił się  do właściciela  pola,aby  zechciał sprzedać mu  wziętą  w dzierżawę ziemię.
Widząc jego zainteresowanie,gospodarz wyraził zgodę na sprzedaż,lecz wyznaczył wysoką cenę.Aby móc zgromadzić potrzebne pieniądze,mężczyzna podjął się drugiej i trzeciej pracy.
Najpierw zarabiał,a potem inwestował swoje pieniądze,założył własną firmę,która rozrosła się tak bardzo,że mężczyzna zaczął pracować również  poza granicami własnego kraju.
Mijały lata.Człowiek ten dalej inwestował,handlował,zarządzał firmą i podróżował.
Do tego stopnia zajął się zarabianiem pieniędzy ,że zupełnie zapomniał o zakopanym w polu skarbie.


  • RSS