Widziałem ślady aniołów na ziemi,
Kwintesencja niebiańskiego piękna na tym świecie.
(FRANCISZEK PETRARKA)

Bambie i Francis mieszkają w Pasay City na Filipinach.Francis jest programistą,a Bambie pracuje w banku.Mają czteroletnią córeczkę Nicole.
Pewnego niedzielnego popołudnia,gdy Francis i Bambie przygotowywali się do poniedziałkowej gorączki w pracy,Nicole przyniosła ojcu swoje buciki.”Tatusiu,widzisz?Sprzączka się zepsuła”.
Czy dzieci zawsze muszą czekać ze wszystkim do otatniej chwili?Francis popatrzył na bucik.”Nie mógłbym pozwolić mojej córce pójść do szkoły w odpietym bucie-mówi-więc zdecydowałem,że muszę go od razu zanieść do szewca”.Poszukał innej pary butów Nicole,z których już wyrosła,a które miały taką samą sprzączkę.”Aby trochę zaoszczędzić,postanowiłem zabrać też tę parę;być może szewc mógłby użyć sprzączki ze starej pary do naprawienia nowej”.
Sklepik,do którego Francis zaglądał,znajdował się w pobliżu.Zaraz przy wejściu były dwie ławki ustawione naprzeciwko siebie.Ponieważ na jednej już ktoś siedział,Francis usiadł na drugiej,trzymając w ręku buty do naprawy.Obok stała szkalna półka z wystawionym obuwiem.Choć zapadał już zmrok,ulice były zatłoczone,pełne śpieszących się i rozmawiających ludzi.Francis zaczął rozmyślać o swoich planach na nadchodzący tydzień.
Ni stąd,ni zowąd,poczuł,że ktoś go pcha do przodu,spychając z ławki na podłogę.W chwili,gdy starał się jakoś utrzymać równowagę,usłyszał cztery wystrzały.Strzelanina!Przerażony schylił się jeszcze niżej i razem z innymi ludźmi w sklepie skulony schował się za kontuar.
-Wygląda na to,że kogoś obrabowano-stwierdził sklepikarz z oczami szeroko otwartmi z przerażnia.
-W tej ruchliwej okolicy?Nie ma mowy!-odezwał się jeden z klientów.-Zobaczymy,co się dzieje.
-Lepiej nie-odezwał się na to Francis.
Czuł się dziwnie,jakby zaatakowała go jakaś nieziemska siła,a popchnięta lewa strona ciała była ciągle ścierpnięta.Nie miał wątpliwości,że powinni zostać tam,gdzie są.
-Może pan wszystko sprawdzić,jak będzie bezpiecznie-powiedział stanowczym głosem-ale nie teraz.
W tym momencie padły kolejne strzały.Ludzie popatrzyli na Francisa.Miał rację.
W ciągu następnych minut strzelanina ucichła,przyjechała policja.Porównano zeznania świadków,ale ponieważ każdy był wytrącony z równowagi,niewiele z ich słów wynikało.Francis dowiedział się tylko,że obrabowano sklep z komputerami znajdujący się obok sklepu szewca.Wywiązała się strzelanina między ochroną sklepu a rabusiami.Tym ostatnim jednak udało się uciec.Ciekawscy zebrali się koło półek w sklepiku i przyglądali się czemuś,co leżało na podłodze.Francis zaintrygowany też tam podszedł.
To,co zobaczył,spowodowało,że na plecach poczuł przeszywające go dreszcze.Dwie kule przebiły szybę wystawową tuż obok miejsca,gdzie siedział,a szkło rozsypało się wszędzie dookoła.Jedna z kul,kaliber 45,znalazła się na podłodze za półką,a druga,kaliber 38,także uderzyła w szybę i zatrzymała się na parze butów.Dwa dzikie strzały z dwóch różnych pistoletów leciały prosto w jego kierunku.”Jedna z tych kul przebiłaby mi płuca,a druga utkwiłaby w kręgosłupie…gdybym sie nie ruszył,zanim nadleciały.
Ale on się ruszył.To ktoś go popchnął.Stojąc tak,Francis przypomniał sobie potężne uderzenie,które ciągle czuł,bo jego lewy bok nadal był ścierpnięty,i które rzuciło go na kolana.Jednak nie było tam miejsca,by ktoś mógł stać.Czy to był jego Anioł Stróż upewniający się,że Francis nie jest na linii strzału?”Zawsze wierzyłem w Anioła Stróża,ale wtedy odczułem jego opiekę w sposób namacalny”.
Bo cóż innego to mogło być?Roztrzęsiony szewc podszedł do Francisa i powiedział:
-Jeśli może pan poczekać,naprawię te buty od razu.
-Mogę poczekać-zgodził się Francis.
Wiedział,że nie ma się czego obawiać.Kiedy wrócił do domu,opwiedział Bambie,co się stało.Była tak samo zaskoczona,jak i on.”Nie byłam zbyt religijna-mówi Bambie-ale tam gdzieś jest Ktoś,kto się o nas troszczy.Dziękuje Mu za błogosławieństwo życia i miłości”.

Na podstawie książki „Spotkanie z Aniołem” Joan Wester Anderson