blue-angel blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2007

Jestem szczęśliwa.Doskonale się czuję.

Boże,jak Ci dziękuje,że mnie wysłuchałeś…
Moja modlitwa została przez Ciebie przyjęta.
Mój tata wrócił dzisiaj do pracy i jest bardzo szczęśliwy…
Za moją mamę się również dzisiaj modliłam…Bardzo szczerze…tak z głębi swojego serca…

Oddałabym swoje życie,za moją całą rodzinę …aby zawsze była szczęśliwa…

Nie ugnę się nigdy i będe walczyć o to co mówię, bo to najprawdziwsza prawda.

Och,cudowna jest wiosna…
Święta Wielkanocne się już zbliżają…
Wszyscy porządki już robią w ogródkach…
Chcę widzieć uśmiech na twarzach ludzi..Bo to jest cudowne…
i najpiękniejsze.
Widzieć osoby szczere i zadowolone.
A ja jak zawsze czuję się doskonale.

Chcę zawsze być przy Was i Wy zostańcie ze mną…

I jeszcze jedno, nie ma to jak odpoczynek…
Bardzo dużo robi…Jutro sobie wyjeżdżam…ale nie zdradzę tej tajemnicy gdzie…później Wam opowiem.

Potrzebuję Was bardzo moi przyjaciele.
Chcę aby było tak jak zawsze i tak będzie.
Modlitwa do Boga jest czymś na prawdę bardzo ważnym…
Tak mi bardzo pomogła..
Coś ciągle mi mówiło abym wróciła…
Wróciłam…
Dzisiaj,byłam w kościele w pewnym mieście.
Odmówiłam modlitwę do Miłosierdzia Bożego, pod krzyżem Jezusa Chrystusa.
To było niesamowite uczucie…nie dające się wręcz opisać.
Wewnętrzny spokój i ciepło,którego nie da się opisać.
Czułam się wolna i bezpieczna jak biały gołąbek.
Wiara w Boga jest czymś nie dającym się opisać czymś najwspanialszym dla człowieka.
Bóg ofiarował ludziom coś co niektórzy jeszcze nie zrozumieli chyba tak dokońca.
To coś najszczerszego najbezpieczniejszego w życiu człowieka…
Modlitwę ofiarowałam za swoich rodziców,którzy się ostatnio źle czuli..
Póżniej zadzwoniłam do mamy i zapytałam jak się czują…odpowiedzieli,że o wiele lepiej a ja wierzę,że jutro będzie już na prawdę doskonale i tata wróci do pracy.

POWRÓT

2 komentarzy

PRZEMYŚLAŁAM WSZYSTKO I NIE DŁUGO ZACZNĘ ZNOWU PISAĆ TYLKO POTRZEBUJĘ TROCHĘ CZASU

BARDZO CIEPŁO WSZYSTKICH POZDRAWIAM
blue-angel

Thanks to all of my friends;
I hope that I brought some faith,love and hope for better life in the future

love to all

blue-angel

Oj… coś mi się wydaje,że za mało wiary w serduszkach.
Bo,pogoda nie taka…
Mam nadzieję,że jutro to się poprawi.
Bo mam zamiar posprzątać na podwórku…
Moje pieski niezły bałagan zrobiły…
Ciągle się „kłócą” o swoje zabawki…i nie dają żyć mojej siostrze wyrzucając co chwila jakąś rzecz…
Robią to specjalnie,żeby się ciągle z nimi bawić.
Ludzie…pobawcie się trochę to może deszcz przestanie padać…
Bo ja wychodząc do sklepu tak zmokłam,że aż woda ze mnie spływała…

Czy,na pewno w swoim życiu nie spotkałam anioła?

Gdy,wracam pamięcią wstecz to kilka lat temu na pewno tak…Choć z pewnością nikt by mi w to nie uwierzył.
Kiedyś,gdy z koleżanką wracałam z pracy uciekł nam ostatni autobus…No tak pomyślałam to teraz już koniec…ani telefonu aby zadzwonić do rodziców…
Pracowałyśmy w innym mieście…
Moja koleżanka nie wierzyła w Boga ale ja tak…
Szłam i płakałam… wokoło nie było żywej duszy… nawet żadnego samochodu.
Ale uwierzcie mi,że moja modlitwa była taka wyjątkowa i tak silna wtedy…Płakałam i głośno prosiłam Boga o to aby zjawił się jakiś samochód…
Ona mi mówiła,że i tak to nic nie pomoże…a ja jej powiedziałam,że na pewno tak i jeszcze zobaczysz że będzie tego efekt.
I stało się tak jak mówiłam…
Przyjechał…stary samochód i zatrzymał się…Siedział w nim starszy człowiek a jego oczy były szczególne i wyjątkowe… nie zapomnę ich do końca życia…były tak pięknie niebieskie
a włosy prawie białe…
Gdy,wsiadłam od razu powiedziałam do niego…Pan jest aniołem…a on się wtedy do mnie uśmiechnął…i płynęła z niego jakaś taka dziwna dobroć
Nic nie mówił do nas wtedy…
Zawiózł nas bezpiecznie do domu…
Gdy,wysiadłyśmy z samochodu,powiedziałam jej,że na pewno stał się cud a ona mi odpowiedziała,że to tylko zbieg okoliczności…
Nie komentowałam jej,bo każdy ma prawo wyrażać własne zdanie…
ale ja wiedziałam,że wtedy Bóg mnie wysłucha…i wysłuchał
Tak samo jest teraz gdy „zachorowałam”.Tak samo mocno wierzę jak wtedy i wiem,że na pewno z pomocą Bożą wyzdrowieję…
Chciałabym aby inni chorzy i zdrowi uwierzyli w Boga…Bo wiem jedno,że życie bez Boga,to nie jest prawdziwe życie…Jego miłość jest tak wielka i zalewa serca nawet najbardziej zatwardziałe.
A ja pomagając innym czuję się doskonale, bo kocham ich swoją czystą miłością…po prostu bezwarunkową.
Czynię to co chciałam zawsze robić…
Uważam,że tak miało być… dzięki swojej „chorobie” pomagam innym,to jest moje prawdziwe przeznaczenie.
Najprawdziwszym cudem jest to,że Boga nie widzieliśmy a w Niego uwierzyliśmy.
Czujemy Jego obecność…

Jednak musiałam przesunąć swoją wizytę u profesora…ale wcale mnie to nie martwi,bo czuję się doskonale.
Nic nie dzieje się bez przyczyny.

A dzisiaj jest pierwszy dzień wiosny.
Prawie wszyscy narzekają,że pogoda nie jest taka jak powinna.
A ja sądzę,że gdyby wszyscy mieli w swoich sercach taką wiosnę jak ja,to na pewno zaświeciłoby słońce…

Pragnę dawać szczęście ludziom.
Aby tak jak ja,bawili się cieszyli życiem, tańczyli…śmiali się zarówno chorzy jak i zdrowi.
Pozytywne myślenie zmienia życie…obraca je w rzeczywistość.
Nie chcę aby płakali i zamartwiali się.
Muszę zacytować tutaj słowa pewnej autorki…to tak jakby mówiła moimi słowami:
„Największym prezentem,jakim otrzymałam od życia,jest zdolność kochania bez zastrzeżeń i przyjmowania innych ludzi takimi jakimi są-i to bez stawiania warunków,bez żadnego ale.
Od zawsze tęskniłam za tym,by tak kochać,żeby oddać się potężnej sile miłości,by wzbić się na skrzydłach,by głęboko się w niej zanurzyć i znaleźć w niej swój azyl.
Z biegiem lat miłość przyszła do mnie.Dziękuję,że mogę tak bezwarukowo kochać.
Miłość jest powietrzem,którego potrzebuję,żeby oddychać.Młość jest pożywieniem,bez którego nie mogłabym żyć.
Miłość jest słowem,które stanęło na początku mojego życia i codziennie dźwięczy w moich uszach.
Miłość jest moim prawdziwym przeznaczeniem”.


  • RSS