Przed świętami Bożego Narodzenia miałam bardzo przykrą sytuację. Codziennie wstaje o godzinie piątej rano tak mam nastowiony zegarek. Jednak pewnej soboty wstałam sama nie wiem dlaczego za pietnaście piąta.Pierwsze co skierowałam swoje kroki prosto do kuchni. Moim oczom ukazał się straszliwy widok.Zobaczyłam płonące meble. Zaalarmowałam męża. Mąż wstał bardzo szybko i zaczął gasić pożar. Zrobił się tak duszący dym jak mgła ,że na oślep szłam otwierać okna...W kuchni miałam postawioną figurkę Matki Bożej .Stała na drewnianym stoliku. Jednak ogień nie tknął go.Wiem,że Matka Boża czuwała nad nami i obudziła mnie. To mogło się tragicznie zakończyć . Zaczadzeniem lub spaleniem.Ogień rozprzesztrzeniał się w zastraszającym tępie.Jestem bardzo wdzięczna Maryji ....
Leżące na północ od Fatimy miasteczko Balasar pierwszy raz stało się sławne w 1832 r., kiedy ziemia , na której zostało zbudowane , zaczęła się poruszać i przybrała kształt wielkiego krzyża. Do dziś można go oglądać we wnętrzu zbudowanej nad nim kaplicy . Sto lat później mieszkanka Balasar , Alexandrina da Costa zaczęła doświadczać cierpień , które spadły na nią , gdy odpowiedziała na prośby Matki Bożej Fatimskiej.
Kiedy rok po objawieniach w Fatimie do domu czternastoletniej wówczas Alexandriny włamali się trzej mężczyźni , z których jeden już wcześniej molestował dziewczynę , ta broniąc swej czystości , wyskoczyła z okna na piętrze domu złamała kręgosłup. Resztę życia spędziła przykuta do łóżka , a każdy jej , nawet najmniejszy , ruch powodował niewyobrażalny ból. Droga Alexandriny do zjednoczenia z Bogiem była długa . Cierpienie z wolna zbliżało ją do Chrystusa . Zaczęła modlić się i codziennie przystępować do Komunii Świętej.
Pierwszą ekstazę przeżyła w 1931 roku. Usłyszała wówczas słowa:" Kochaj , cierp i czyń zadośćuczynienie !". Wtedy Alexandrina zrozumiała , że jej powołaniem jest bycie duszą ofiarną cierpiącą za grzeszny świat . Pięć lat później Jezus poprosił ją , by pchnęła świat na drogę pokoju: by upowszechniła orędzie fatimskie i przybliżyła godzinę poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Mari. Miała to czynić przez ofiarowanie w tej intencji swoich cierpień .
Od października 1938 r. , Alexandrina w każdy piątek cierpiała z powodu ran zadanych Jezusowi podczas Męki . Cierpiała nieznana. Od 1942 r. na polecenie Jezusa karmiła się już tylko Eucharystią . Zmarła 13 października 1955 roku.
Ile dusz ocaliła? Jak bardzo zmieniła losy świata? To Boża tajemnica . Ale też Boże zadanie skierowane do wielu z nas.
Życie bł. Alexandriny pokazuje, że Bóg potrzebuje cierpienia. Na jego konieczność wskazała Siostra Łucja , która oddała całe swoje życie właśnie w tej intencji , a Bóg chciał , by żyła długo i cierpiała wiele . Wskazał na to Ojciec Święty Jan Paweł II , który po zamachu na swoje życie i po zapoznaniu się z dokumentami fatimskimi złożył siebie na ołtarzu całopalenia - znowu za grzechy świata.
To wyjątkowa łaska .
To szczególne powołanie.
Łaska i powołanie dziś może udzielane przez Boga częściej niż dawniej.
To dziś droga dla nas najbezpieczniejsza.
Droga wybranych dusz , które uratują Polskę . I świat .
Może nie jest to droga dla nas. Zróbmy więc chociaż tyle : gorliwie módlmy się o wzbudzanie w naszym narodzie takich ukrytych , znanych tylko Bogu bohaterów ...Anonimowych świętych.
skomentuj (0)
Kochana Siostro, bądź maleńka, powtarzam raz jeszcze - maleńka ! Nie wystarczy ,że nasza rodzina jest święta , my również mamy stawać się takimi , z całych naszych sił. Bóg wymaga tylko naszej woli i wysdaje mi się - a nie mylę się - że Twoją wolą i pragnieniem jest należeć do Boga . Powtarzam: bądź zawsze maleńka w swoich oczach i w oczach wszystkich - wtedy będziesz wielka w oczach wszystkich - wtedy będziesz wielka w oczach swojego Stworzyciela.
fragmenty listów bł. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego ( małej Arabki)
O tym , co nadchodzi, co może spotkać nawet nasze pokolenie, mówią nie tylko tajemnicze zapowiedzi z minionych epok. Coraz więcej " polskich" głosów z Nieba pojawia się w czasach zupełnie nam współczesnych . Otwierają je religijne proroctwa kardynała Hlonda , prymasa Polski , w które wpisane są : Maryja , wierność Ewangelii i Różaniec:
Polska nie zwycięży bronią , ale modlitwą , pokutą , wielką miłością bliźniego i Różańcem. Trzeba ufać i modlić się. Jedyną broń , której Polska używając , odniesie zwycięstwo - jest Różaniec . On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga. Polska będzie pierwsza, która dozna opieki Matki Bożej. Maryja obroni świat od zagłady zupełnej . Całym sercem wszysscy niech zwracają się z prośbą do Matki Najświętszej o pomoc i opiekę pod Jej płszczem.Nastąpi wielkitriumf Serca Matki Bożej , po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad światem przez Polskę.
W swoich zapiskach w latach drugiej wojny światowej prymas tak wypowiedział się o przyszłej pomyślności Ojczyzny.
Nowa Polska będzie dostojna , mocna, wielka, a nawet atrakcyjna inprzewądząca właśnie przez to, że szczerzej niż kiedykolwiek i konsekwentnej niż inni oprze swe życie i swą politykę na zasadach Chrystusowych.
... Tę niezwykłą zapowiedź prymas Hlond wzmocnił cytatem z listu do Episkopatu Polskiego , jaki rok wcześniej napisał papież Pius XII:
Chcemy pokornie błagać , by ukochana przez nas Polska (...) dźwignęła się z ruin i by z dawnych swoich pamiętnych a chwalebnych dziejów , wyrosłych pod wpływem i z natchnienia wiary katolickiej. a ugruntowanej na fundamencie zasad chrześcijańskich , czerpała błogą zapowiedź , iż gmach swego bytu odnowi w wolności i szczęściu jako przybytek prawdziwego ładu i rzeczywistej pomyślności.
Przytoczymy jeszcze najbardziej znane i najważniejsze proroctwo kardynała Augusta Hlonda wypowiedziane przez niego nałożu śmierci:
Nie traćcie nadziei. Nie traćcie nadziei . Lecz zwycięstwo, jeśli przyjdzie - będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny . W tej walce , która się toczy między gromadą szatanów i Chrystusem , tych, którzy wierzą,że są wezwani , odwoła do Nieba ibędzie , jak chce sam Bóg . Walczcie z ufnością . Pod opieką błogosławionej Maryi Dziewicy pracujcie... Zwycięstwo wasze jest pewne.Niepokalana dopomoże wam do zwycięstwa.
W swym słynnym przemówieniu podczas poświęcenia figury Matki Bożej we Wrocławiu, we wrześniu 1948 r. prymas Hlond mówił:
Bo tej Matki potrzebujemy , bo ta przyszłość idzie, a ta przyszłość będzie lepsza , bo wskrzeszana tą wszechmocą , którą Bóg w naszych czasach w ręce Matki Najświętszej składa. Ona tą wszechmoc wieczną dzierży w swym ręku .Ona kierunki nadawać będzie światu . Ona narody poprowadzi tą Wszechmocą Bożą, której staje się na lata najbliższe szafarką.
Do tych słów wielokrotnie odwoływali się kardynał Stefan Wyszyński i kardynał Karol Wojtyła , późniejszy papież Jan Paweł II . Byli oni pewni , że przez Maryję przyjdzie zwycięstwo i że w jego nadejściu wielką rolę odegra właśnie Polska.
W maju 2009 roku podczas mszy świętej, tuż przed komunią , ojciec Joachim Badeni usłyszał głos od Boga. Miał przypomnieć współczesnym ludziom o końcu świata , o Apokalipsie , która niebawem nadejdzie .
" Tajemnice Boga podlegają niestety sfałszowaniu. Myślę,że potrzeba , aby dobro zwyciężyło zło, jest zawsze obecna , ale objawia się czasem w sposób fałszywy . Wiem ,że jednym z najważniejszych zadań życia wewnętrznego jest umiejętność rozpoznawania takich " fałszywek", które są dość częste .W życiu nieraz dałem się nabrać na coś , co było genialnie podobne - bo diabeł nie jest głupi, czasami udaje głupiego, ale jest bardzo inteligenty.
L,udzie niby pragną zwycięstwa dobra nad złem, więc wyznacza datę Paruzji- przecież było już coś takiego , że tłumy w białych sztach zgromadziły się na szczycie góry w oczekiwaniu na koniec świata . Ale " fałszywka " nie spełniła się i wtedy następuje załamanie wiary.. Myślę ,że jeśli ktoś chce poznać dokładną datę , to z Panem Bogiem się nie dogada. Pan Bóg. owszem, daje człowiekowi dokładne rozporządzenia , takie jak na przykład dał Mojżeszowi na górze Synaj - dokładny opis Namiotu Spotkania w najdrobniejszych szczególikach . Ale wtedy Panu Bogu chodziło o kult i formację Izraela . Natomiast jeśli indywidualnie chcemy się czegoś od Pana Boga dowiedzieć , co nawet nie powinniśmy pytać Go, tylko możemy prosić ,żeby objawił swoją wolę przez natchnienie , przez księdza , przez znajomego...
Mnie osobiście wiele rzeczy uświadomili ludzie świoeccy. Przypadkiem coś nagle powiedzieli, i to była prawda . Dzisiaj miałem telefon , dzwoni kobieta i mówi , że moje książki są dla niej modlitwą. Świecka kobieta ! Duchowny by tego nie powiedział a ta kobieta tak . Jej zdaniem są one pisane w sposób modlitewny , to jest prawda . Myślę , że ludszie , którzy chcą wszystko zamknąć w pojęciach , nie są w stanie bezpośrsdnio odczytać wiadomości tego typu. Wszystko klasifikują starannie i dokładnie , ale to ich zamyka na niespodziewane światło Boga, bo nie potrafią go zmieścić w żadnym rozdziale podręcznika do teologii.
Pan Bóg mówi o czymś zgodnie z Dekalogiem , bo sam go podyktował , ale mówi czasem poza wszelkimi układami ludzkimi , mówi nagle. I to jest zaskakujące , ale prawda wtedy uderza . Instynkt prawdy wydaje się dość częsty u ludu Bożego . Spotykam się z nim u zupełnie prostych ludzi - żonatych mających dzieci. U księży raczej nie nie spotkałem się z nim, choć może niektórzy go mają. W teologii istnieje przekonanie, że Duch Święty jest obecny w ludzie Bożym , zarówno w duchownych , jak i świeckich. Owszem , do tego ludu należą też pijaczyna i morderca , ale Duch Święty jest ponad tym. A czy jest wśród duchowieństwa ? Oby, ale wydaje się mniej czytelny w duchowieństwie zakonnym czy diecezjalnym niż u świeckich.
Jest droga , którą Bóg próbuje nas prowadzić . Może jesteśmy jeszcze na takim etapie pielgrzymowania ku zapowiedziom , że choć pogubieni zatraciliśmy instynkt samoopatrzności, nie musimy wejść na drogę mroku. Może Bóg wprowadza nas na drogę pierwszej korekty, która w prawdzie nie jest już drogą pokoju i światła, która może potrzebuje ofiary i krwi , ale na niej Niebu wystarczy jeszcze ofiara, która jest zastępcza . To droga bolesna , ale nie jest wejściem narodu w czas oczyszczania. Siostra Łucja pisała ,że ta droga potrzebuje krwi męczenników na tyle obfitej , by przebłagać Boską sprawiedliwość i uchylić , odsunąć lub pomniejszyć karę, która ma na nas spaść.
Niektórzy pytają : Czy pierwszy krok na drodze pierwszej korekty niewinnego cierpienia postawiony został 10 kwietnia 2010 ? Czy Bóg postawił nas dziś na drodze alternatywnej? Stoimy dopiero przed drogowskazem , uczyniliśmy jako naród zaledwie pierwszy krok. Możemy jeszcze podjąć zaproszenie do współpracy i poświęcenia.
Czy rzeczywiście stanęliśmy na rozdrożu? Wiele na to wskazuje , przecież na początku drogi stoją zawsze drogowskazy . Tych zaś nie zabrakło tamtego sobotniego dnia.
Pierwszy znak . Ta tragiczna śmierć przyszła do tych ludzi w dziwnym miejscu i czasie. Pojawiła się w kręgu innej śmierci elity Polski międzywojnia. Najpierw ból roztrzelanych ponad dwudzietu tysięcy Polaków , oficerów zabitych w Katyniu. Teraz bliskostu przedstawicieli polskiej elity epoki przełomu ginie w drodze do tego Katynia , na rocznicowe obchody tamtej śmierci . Tragedia nakłada się świeżą krwią na tamtą ponurą tragedię . To z pewnością jakiś znak .Znak , który nie tylko wskazuje przyszłość , ale chce nam powiedzieć coś nieznanego o przeszłości. Bo jeśli tamte śmierci z 1940 r. nie miały sensu , to pewnie i te nie mają . Ale jeśli ta nowa ponura śmierć ma jakiś sens, to śmierć sprzed siedemdziesieciu laty też była nam jakoś potrzebna.
Drugi znak . To jest śmierć w dniu obchodów piątej rocznicy innej niepokojącej nas, Polaków ,śmierci , w dniu, który nieoczekiwanie został w tym roku przesunięty o kilka dni , bo nie mogło być inaczej , skoro śmierć Jana Pawła II spotkała się w Wielki Piątek ze śmiercią Odkupiciela.Wtedy umarł Papież Polak , teraz znowu ludzie najważniejsi dla Ojczyzny .Śmierć Jana Pawła II sprawiła rzeczy , których nie był on w stanie dokonać za życia. Może i te umierania przyczynią się do tego, że zmieni się coś , czego ci ludzie nie potrafili dokonać wysiłkiem swego życia ?Może ta krew przemówi mocniej niż wszystko inne.
Trzeci znak .Ta śmierć nadeszła w przeddzień Niedzieli Bożego Miłosierdzia . Jak tamta, Ojca Świętego . Czy mamy więc pytać o zamiary Bożego Miłosierdzia wobec Ojczyzny ? To znak , że Bóg nas nie zostawił , że nadal się o nas troszczy i chce , by mimo wszystko wielkie obietnice stały się faktem.
Tylko na innej już drodze.
Może pora postawić na koniec trudne pytania.
Czy profetyczne zapowiedzi wieszczące wspaniałą przyszłość Polski - a jest ich tak wiele , że mamy prawo wierzyć , iż jest nam w nich dane jakieś ziarno prawdy - aby stały się rzeczywistością , potrzebują dziś aż takiej ofiary? Czy wbrew zapowiedziom niektórych w Polsce jest jednak aż tak źle , że nie da się iść ku jasnej przyszłości zwyczajną drogą? Tak źle ,że aby spełniły się wielkie, nieodwoalne proroctwa, potrzebna jest już krew, potrzebna ofiara? Czy rzeczywiście do naszych losów odnoszą się już słowa , w których Siostra Łucja cytuje ostrzeżenie Nieba: że zło ustąpi dopiero wtedy , gdy " krew męczenników będzie na tyle obfita , że zdoła przebłagać sprawiedliwość Bożą "? I czy także u nas wypełnią się ostatnie zdania tajemnicy fatimskiej , w której mowa o krwi zabitych zbieranej przez anioły , by zanieść ją do tronu Bożego, a ta krew to nasze ocalenie , ta krew to przyjęta przez Boga ofiara ,ofiara potrzebna , ofiara, która otwiera przed Ojczyzną przyszłość, która zbawia?
Są jeszcze trzy kolejne znaki.
Pierwszy wiąże się z Całunem Turyńskim . Tragedia w Smoleńsku wydarzyła się w dniu , w którym po raz pierwszy w tym stuleciu wystawiono na widok publiczny Całun Turyński. Znamienny jest tytuł ekspozycji ( Męka Chrystusa, męka człowieka - ma jak tłumaczą organizatorzy - podkreślić związek wizerunku na całunie , będącego śiadectwem Męki Zbawiciela , z cierpieniami współczesnych ludzi . Mają wskazać na ich zbawczy sens.
Drugi znak nawiązuje do tego , co działo się na niebie w nocy z 25 na 26 stycznia 1938 roku. Wówczas nad Europą pojawiło się dziwne krwawe światło . Domniemana " zorza polarna" była znakiem zniszczenia świata przez wojnęę i ogień.
Po katastrofie smoleńskiej na europejskim niebie pojawiła się chmura wulkanicznego pyłu....Lotniska zostały sparaliżowane ....Pogrzebu pary prezydenckiej nie przyćmiła obecność największych osobistości tego świata. Pochówek na Wawelu pozostał świętem narodu polskiego ...Ale niektórzy pytają , czy wybuch wulkanu , którego skutki sparaliżowały świat , nie jest znakiem z Nieba . Czy nie przemawia on podobnie jak znak z 1938 roku? Czy tym razem nie ostrzega przed potęgą natury , która przyniesie nam śmierć?
I ostatni znak , a może bardziej pytanie . Czy ta złożona w Rosji ofiara łączy się z głównym fatimskim proroctwem, które mówi o nawróceniu Rosji?
Jeżeli zrobi się to, co powiem, wielu zostanie przed piekłem uratowanych i nastanie pokój na świecie. Wojna zbliża się ku końcowi , a jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga , to w czasie pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga wojna światowa , gorsza. Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane światło, wiedzcie , że jest to wielki znak od Boga, iż zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie . Będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego. Aby temu zapobiec, przybędę , aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię Świętą wynagradzającą w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione , Rosja nawróci się i nastanie pokój . Jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowanie.
Jeśli tak , to stawka jest wysoka . Jeśli tak , toprzyszłość naszego narodu nie ogranicza się do troski o własne losy i wewnętrzne sprawy. To znak,że otrzymaliśmy zadanie - misję dla całej ludzkości. Wpisana jest w nią Rosja, a przez jej losy przyszłość całego świata.
Otaczają nas znaki i ich nie dokońca zrozumiały sens. Jeśli jest on obecny w smoleńskiej tragedi , to pierwszy i drugi Katyń jest najtrudniejszą inajbardziej niezrozumiałą łaską - i to nie tylko dla nas., Polaków.. Jest łaską , za którą jeszcze nie potrafimy dziękować, bo czas nie zakreślił jeszcze pełnego kręgu i natę krew patrzymy tylko ze smutkiem, bólem i łzą.
A może ta śmierć była konieczna?
Dziś niebieskie objawienia mówią o nadciągającej zewsząd apokalipsie .
Jest ich tak wiele ,że Joseph Ratzinger, kiedyś największy z kardynałów , dziś papież , już w 1984 r. wypowiedział się o nich jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary:
Jednym ze znaków naszych czasów jest fakt, że z całego świata zgłasznych bywa do Kongregacji coraz więcej informacji o " objawieniach Maryjnych". Do działu Kangregacji zajmującego się takimi informacjami raporty przychodzą na przykład z Afryki i z innych kontynentów.
Jaka jest treść przekazywanych do Watykanu objawień?Jednym głosem mówią one o uderzeniu świata biczem Bożej sprawiedliwości . Zwiastują katastrofy , wojny , działanie kosmicznych sił , poruszenia natury , ogień i śmierć. Ostrzegają przed tym , co ma nastąpić.
To obrazy oglądane powszechnie przez wizjonerów , coraz jaskrawsze , coraz straszniejsze. Marie Taigi na przykład , wyniesiona przez Kościół na ołtarze mistyczka i prorokinia mająca dar oglądania przyszłości , widziała miasta w ogniu , tysiące martwych ludzi , papieża w więzieniu, nadchodzącą schizmę w Kościele , zagładę wielu narodów, klęskiżywiołowe, epidemie . Słynne jest jej proroctwo o nadchodzącej grozie:
Bóg ześle dwa rodzaje kar . Jedna przybierze postać wojen, rewolucji i innych postaci zła.. Przyjdzie ona z ziemi. Druga zostanie zesłana z Nieba . Na całą ziemię zstąpią nieprzeniknione ciemności, które będą trwały trzy dni i trzy noce.
Inna błogosławiona , Elena Aiello, włoska stygmatyczka i jedna z " dusz złożonych na ołtarzu cierpienia", usłyszała z ust Matki Bożej takie przerażające proroctwo:
Tak wiele cierpienia dotknie zrujnowany świat...Gniew Boga jest bliski . Niebawem świat zostanie dotknięty wielkimi nieszczęściami , krwawymi rewolucjami , huraganami budzącymi grozę , wylewaniem się rzek i wzbieraniem mórz...Świat zamieni się w teren nowej i straszliwej wojny. Najbrdziej śmiercionośne narzędzia wojny będą zabijać ludzi i całe narody. Dyktatorzy tej ziemi , ludzie oddani szatanowi , będą burzyć kościoły i bezcześcić świętą Eucharystię . Zniszczą to,co najcenniejsze. W tej bezbożnej wojnie zostanie zniszczone niemal wszystko , co stworzyły ludzkie ręce.
Zaś siostra Elena Leonardi , stygmatyczka , która od dziewiątego roku życia była pod duchową opieką świętego Ojca Pio , usłyszała słowa:
Niespodziewanie ogień zstąpi z nieba na całą ziemię i wielka część ludzkości zostanie zniszczona . Będzie to czas rozpaczy (...) , ludzie krzycząc i bluźniąc , wołać będą , by przykryły ich góry . Będą szukać schronienia w pieczarach i grotach , ale na próżno . (...) Wszyscy, którzy odmówią nawrócenia , znikną w morzu ognia !
Dowiadujemy się z przerażeniem ,że świat czeka kara straszliwa niż potop i że spadnie ona na wszystkich ludzi . W Japonii , na przedmieściach Akity, Matka Boża ogłasza:
Jeżeli ludzie się nie nawrócą i nie poprawią , Ojciec ześle na całą ludzkość straszliwą karę .Będzie to kara większa niż potop , taka, jakiej nigdy dotąd nie widziano.Z nieba spadnie ogień i zmiecie większą część ludzkości , zarówno dobrych , jak i złych , nie oszczędzając ani kapłanów , ani wiernych . Ci ,co przeżyją , będą się czuć tak opuszczeni , że zazdrościć będą umarłym.
Podobne słowa padły z ust Ojca Pio:
Całej ludzkości grozi niebezpieczeństwo . Niebo czekało długo i ostrzegało , ale ludzie się tym nie przejmują . Gdy będzie za późno , wyłoni się duży głaz z nocnej mgły. Nocą nagle , bez wypowiedzenia , rozpocznie się wojna. Z południa przylecą czarne i szare ptaki z taką potęgą , że zmienią widok nieba z ziemi, Czołgi będą miażdżyć domy z ludźmi , z których zwisać bęą martwe, zwęglone twarze. Wskutek powodzi znikną wsie i miasta .(...) Kto spojrzy w kierunku zniszczeń wojennych, umrze, bo jego serce nie wytrzyma tak straszliwych widoków. W jedną noc zginie więcej ludzi niż podczas ostatnich dwóch wojen światowych.
Dziś coraz powszechniej podnoszone są głosy ,że bliska jest już data , która uruchomi lawinę wydzrzeń niosących śmierć i zniszczenie. Nic dziwnego ,że wielu ludzi boi się tego, co ma nadejść. Lęka sięe przyszłości.
Bo już zaczynają osaczać nas pierwsze apokaliptyczne znaki. Mnożą się trzęsienia ziemi, narastają huragany, budzą się wulkany, zabijają ulewy, grożą pandemie , coraz częściej dochodzi do katastrof , w których zawodzi człowiek i jego najbardziej nowoczesna technika, a dziwny splot drobnych czynników staje się w nich wybuchową substancją, która niesie śmierć.
|